Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zarębski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zarębski. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 września 2017

Liszt i Zarębski, 1881 (FOTO)

Myślałam, że znalezienie zdjęcia na którym jest Franciszek Liszt i jego utalentowany uczeń Juliusz Zarębski, jest niemożliwe, dlatego nawet nie szukałam.

Nie szukałam i ZNALAZŁAM!

Siedzę sobie na grafice Google'a szukając czegoś tam z Wagnerem i nagle widzę to, czy mnie oczy nie mylą? Nie!

Oto zdjęcie przedstawiające Liszta, Franza Servais (wygląda jak młody Liszt :D) oraz Juliusza i Janinę (Johannę) Zarębskich. Bruksela 1881. Genialny pianista i troje jego uczniów, pysznie. :D

To jest oczywiście okazja żeby wstawić jakiś utwór Julka, którego jeszcze tu nie było. Będzie to Polonez Melancholijny, świetny sam w sobie i genialnie nawiązujący do chopinowskiego Poloneza As-dur op.53. Prawie jak Funérailles pana Liszta!

Wrzucam też więc Funérailles, jak jeszcze ktoś ich nie słyszał. To jeden z moich ulubionych utworów w ogóle, słuchałam go nie wiem ile razy i wcale mi się nie znudził! Kocham to!


Wspólna fotka Liszta z Wagnerem byłaby super... ehh te moje marzenia. <3

Mój artykuł o Zarębskim z maja 2015 jest tutaj. Pisałam go dzień po tym, jak dowiedziałam się kto to był. Taki fanatyk ze mnie tam wyszedł XD

http://po-klawiszach.blogspot.com/2015/05/zarebski-geniusz-zapomniany.html

Źródło:
http://www.sophie-drinker-institut.de/cms/index.php/wenzel-johanna
Tam jest po niemiecku cały artykuł o pani Janinie Zarębskiej.

niedziela, 28 lutego 2016

Róże i ciernie...

Dzisiaj są urodziny Juliusza Zarębskiego. Kiedyś o nim tu już pisałam, ale właściwie poleciłam wtedy tylko jeden jego utwór, cudowny kwintet g-moll.

Dziś więc radzę posłuchać jego Róży i cierni, cyklu pięciu improwizacji  na fortepian.
Tutaj całość:



**********
Róże i ciernie, po francusku  Les Roses et Les Épines, to pięć improwizacji na fortepian napisanych i opublikowanych w 1883 roku, przez Juliusza Zarębskiego, naszego wybitnego pianisty, ucznia Liszta, który zmarł mając jedynie 31 lat.

Do zasadniczego artykułu prezentującego jego postać odsyłam tutaj.KLIK

Nie trzeba być jakimś ekspertem od muzyki (wystarczy pobieżna znajomość Debussy'ego  i Ravela, ale to nie znaczy, że znamy tylko Clair de Lune i Bolero...), żeby zauważyć, że w  Różach i cierniach pojawiają się akordy brzmiące bardzo impresjonistycznie...

Szczególnie widać (słychać) to tutaj, w części czwartej, Allegro molto (quasi presto).

Jednakże jest jeszcze coś, co brzmi bardziej ewidentnie.

Sam początek cyklu, Andante con moto.

Te drobne nutki, grane w górnej części klawiatury, i melodia w basie...


Macie to samo skojarzenie co ja? Maurycy Ravel, i jego Ondine z cyklu Gaspard de la nuit, z 1908!

*** 

Oczywiście, nie chcę tu nic insynuować. Powiem, że to trochę smutne, że bardziej znamy muzykę francuską niż polską, i że Polaka kojarzymy z Francuzem, a nie odwrotnie.

Zachęcam do bliższego zapoznania się z muzyką tego pana.

Polski fortepian to nie tylko Chopin, powtarzajcie to wszystkim!

sobota, 6 czerwca 2015

Przekształcanie w fortepianie

Dziewiętnasty wiek był okresem największej popularności fortepianu. Nic więc dziwnego, że co i rusz pojawiały się jakieś dziwne - jak na dzisiejsze czasy - modyfikacje tego instrumentu.


Klawiatura von Janko

Pisałam tu już o tym na samym początku prowadzenia bloga. KLIK
Tak w skrócie - co to było?
Sześć rzędów krótkich klawiszy, umożliwiających łapanie dużych akordów pianistom krótkopalczastym i małorękim. Tylko, że należało się uprzednio nauczyć nowego palcowania...
Paul von Janko opatentował klawiaturę w 1882 roku, ale korzystał z wcześniejszych projektów. Jego wynalazek nigdy nie zdobył popularności.
Pianino z klawiaturą von Janko


Fortepian pedałowy

Idea - jak najbardziej urozmaicone brzmienie.
Nie dość, że pianista śmiga po klawiaturze palcami u rąk, to jeszcze musi napracować się nogami.
Pedałowe instrumenty strunowe znane był już w osiemnastym wieku. Np. klawesyny, służyły do ćwiczenia organistom.
Na fortepian pedałowy pisali Liszt, Schumann, Alkan, Gounod, Saint-Saens... Chętnie także na nim koncertowano (publika lubiła rewelacje, związane z ich ulubionym instrumentem).

Fortepian pedałowy Charlesa Valentine'a Alkana
Ale z początkiem wieku dwudziestego, o fortepianie pedałowym zapomniano.

W wydanej w latach 1929-1938 Wielkiej Encyklopedii Powszechnej Wydawnictwa Gutenberga  pod hasłem fortepian pedałowy czytamy:

(niem. Pedalklavier), instrument, służący do ćwiczeń dla organistów, zaopatrzony  p e d a ł o w ą   k l a w j a t u r ą  i odpowiednim naciągiem strun.

Czyli - zajął miejsce osiemnastowiecznego klawesynu.

Ale mamy już wiek dwudziesty pierwszy - i fortepian pedałowy powraca! Świadczą o tym nowe instrumenty i - uwaga - nowe kompozycje. Na angielskiej Wikipedii, pod nagłówkiem "Compositions for pedal piano", mamy dwa podpunkty: "19 th century" i "21th century"...
Współczesny fortepian pedałowy Doppio Borgato

Cieszy mnie, że w naszym stuleciu coś się jednak dzieje...



Fortepian dwuklawiaturowy
  
Wspomniałam tu już o tym przy okazji Juliusza Zarębskiego KLIK. Ten kompozytor był bowiem jednym z najwybitniejszych wirtuozów tego instrumentu.

Fortepian dwuklawiatorowy został skonstruowany przez Francuzów, braci Alfreda i Edwarda Mangeotów,  w 1878 roku, z okazji paryskiej Wystawy Światowej. 

Fortepian dwuklawiaturowy Zarębskiego

10 maja 1878 roku odbył się pierwszy w historii koncert na tym instrumencie - i jednocześnie pierwszy raz publicznie grał na nim Zarębski. Na widowni, zgromadzonej w Instytucie Muzycznym przy 37 Avenue de l'Opéra w Paryżu,  były zaś same muzyczne tuzy: Camille Saint-Saëns, Charles-Valentin Alkan, Jules Massenet, Victor Massé, Charles Gounod i inni.

Kilka miesięcy później, instrument zaprezentowano na Wystawie Światowej, gdzie Edward Mangeot otrzymał za niego złoty medal.

Zarębski zabierał fortepian dwuklawiaturowy (obok standardowego instrumentu) na wszystkie swoje koncerty. W Warszawie niezbyt spodobał się publiczności, ludzie nawet wymyślali o nim takie wierszyki jak

Dziwne świata są uczynki.
Wymyśliły mądre głowy

klawicymbał dubeltowy.

Ale specjaliści (np. profesor Konserwatorium Warszawskiego Juliusz Stattler) mieli o nim dobre zdanie.

Instrument posiadał dwie klawiatury, z który jedna była jakby "lustrzanym odbiciem" drugiej. To znaczy dźwięki szły na odwrót. Dzięki temu, że klawiatury były blisko siebie, można było grać jedną ręką na obu jednocześnie (pewnie i tak trzeba było mieć wielkie łapy). Podobno stwarzało to niesamowite możliwości i chciano zastąpić tym normalne fortepiany. 

Fortepian braci Mangeotów (widać, że faktycznie te klawiatury były blisko siebie)

Zarębski - oprócz skomponowania utworów i dokonania transkrypcji na ten instrument - napisał nawet podręcznik nauki gry. Ale niestety  - nie ukazał się on drukiem.

Przyszedł wiek dwudziesty - i fortepian dwuklawiaturowy odszedł w zapomnienie. Nikt już nauczył się na nim grać...

Ciekawostka: fortepian Zarębskiego, który przywiózł w 1879 do Warszawy, znajdował się w Konserwatorium Warszawskim do II wojny światowej... kiedy został zniszczony. :(


:)
Inne modyfikacje i rewelacje związane z dziewiętnastowiecznymi fortepianami, to instrumenty z wajchą do przestrajania... Żeby łatwiej było zmienić tonację. To może się przydać np. gdy się akompaniuje do śpiewania.

 Albo takie coś - nie widziałam na własne oczy więc piszę: "podobno". Podobno powstawały fortepiany, które był kompilacjami instrumentów i maszyn do szycia oraz pisania.Z jednej strony klawiatura fortepianowa, a z drugiej - igiełka i nici. Pomysłowe... No ale żadnych, poważnych informacji na temat istnienia tych rewelacji nie mam...

No i to w skrócie wszystkie najważniejsze przekształcenia fortepianowe w dziewiętnastym wieku. Pozdrawiam!

Fotki: Wikimedia Commons, www.onpolishmusic.com
Przy pisaniu korzystałam z angielskiej Wiki, artykułu Zapomnany Juliusz Zarębski pana Z.Marka Piechockiego ze strony www.pisarze.pl oraz danych ze strony www.mim.be.

niedziela, 3 maja 2015

Juliusz Zarębski - zapomniany geniusz?

Juliusz Zarębski

Po mału rozpoczyna się konkurs chopinowski. Chopin jest wszędzie. Dlatego my nie będziemy gadali dzisiaj o Chopinie – tylko o innym polskim kompozytorze.
O Juliuszu Zarębskim.
Trudno gdziekolwiek trafić na jakiś jego utwór. Muzyka polska dziewiętnastego wieku dla wielu ludzi to tylko Chopin, Moniuszko, ewentualnie Wieniawski czy Karłowicz. Czasami w artykułach na temat Liszta trafia się na wzmiankę, że jego ulubionym uczniem był Zarębski. Jakiś tam Zarębski, jakiś tam zdolny Polak, zmarły niestety przedwcześnie, bo w wieku 31 lat. I to wszystko.

Kim był?

Urodził się 3 marca (albo 28 lutego) 1854 roku w Żytomierzu. Od najmłodszych lat uczył się grać na fortepianie, najpierw pod kierunkiem swojej matki, Anastazji z Czeszejków. Po ukończeniu gimnazjum w Żytomierzu, rodzice wysłali go do konserwatorium do Wiednia, do sześcioletniego konserwatorium, które on ukończył… w dwa lata. Potem kształcił się w Petersburgu, gdzie dyplom uzyskał po trzech miesiącach (!). Przez rok, w 1874 roku, był uczniem Liszta: bardzo się zaprzyjaźnili i często koncertowali razem na cztery ręce.

Oprócz Liszta, Zarębski był także znajomym między innymi Borodina, z którym spotkał się w roku 1877. Wybitny Rosjanin tak go opisuje:
(…) Mówił po rosyjsku z silnym polskim akcentem. Była z nim jego narzeczona, berlinianka, również pianistka, bardzo ładniutka, ale nieprawdopodobna kokietka. Oboje ubrani niezwykle cudacznie, w oryginalne kostiumy, w kapeluszach o zdumiewającym fasonie, z długimi rozpuszczonymi włosami - stanowili widowisko krańcowo dziwne" "Jako pianista Zarębski jest diabelnie utalentowany, ale również i jako kompozytor. W ogóle czeka go olśniewająca przyszłość"
Niestety - los chciał inaczej…


Z żoną Janiną
Występował w Odessie, Kijowie, Rzymie, Paryżu, Londynie, Neapolu, Warszawie. Był bodaj najwybitniejszym (poza Józefem Wieniawskim) pianistą grającym na fortepianie dwuklawiaturowym, wynalezionym przez Edwarda Mangeota w 1878. Zarębski zabierał ten instrument ze sobą i koncertował na nim bardzo chętnie, komponując utwory na dwie klawiatury i przerabiając w ten sposób kompozycje innych.

W 1879 roku ożenił się z Johanną (Janiną) Wenzel, pianistką niemiecką (również uczennicą Liszta), którą poznał w Weimarze. Ich jedynym dzieckiem była córka Wanda. Małżeństwo występowało często razem, grając na cztery ręce.

Rok później Zarębski został profesorem klasy fortepianu konserwatorium w Brukseli, mianowany na to stanowisko przez króla Leopolda II. Roczne wynagrodzenie wynosiło 3600 franków, dzięki czemu pianista przestał borykać się z trudnościami finansowymi.

Pracował bardzo ciężko, ponad swoje siły. Okazało się, że jest chory na gruźlicę.  Zimę 1883/1884 spędził w Szwajcarii, gdzie trochę się podkurował. Latem 1885 roku pojechał nawet do rodzinnego Żytomierza, czując się w pełni sił.  

Nikt nie spodziewał się tego, że jego życie dobiega końca. 13 września 1885 roku Zarębski zmarł „prawie nagle” – jak to napisał w telegramie do Brukseli jego ojciec. 

Został pochowany na polskim cmentarzu w Żytomierzu.

O twórczości

Był twórcą bardzo oryginalnym. Stosował śmiałe rozwiązania harmoniczne, antycypował impresjonizm. Niektóre jego utwory, jak np. Kwintet fortepianowy  g -moll (o o którym napiszemy jeszcze później), brzmią nawet bardzo dwudziestowiecznie. Korzystał z osiągnięć takich „rewolucjonistów” jak Liszt czy Chopin, sam był także wielkim nowatorem.

Jego twórczość to głównie utwory fortepianowe (solowe i na cztery ręce): polonezy, fantazje, ballady, mazurki, etiudy, kołysanki, cykl Tańce galicyjskie, cykl Róże i ciernie oraz pieśni. Jedynym utworem orkiestrowym jest niedawno odkryty Polonaise triomphale A-dur op. 11 z 1882 roku, instrumentacja fortepianowego utworu pod tym samym tytułem i tym samym numerem opusowym. Odkryto go niedawno, a prawykonanie odbyło się 9 listopada 2006 w Krakowie, podczas Festiwalu Kompozytorów Polskich. 

Najwybitniejszym utworem Zarębskiego jest napisany na krótko przed śmiercią Kwintet fortepianowy g -moll op.34 – genialny utwór kameralny, dedykowany Lisztowi. Prawykonanie odbyło się 30 kwietnia 1885 roku w Brukseli. 

To po prostu cudo. Jeden z najoryginalniejszych, najbardziej interesujących i wspaniałych utworów jakie słyszałam. Odrobina melancholii, liryzmu, szaleństwa, dysonansowych współbrzmień, ludowości i dowcipu. Niesamowite dzieło, naprawdę! 

Najbardziej przebojowa jest moim zdaniem część trzecia – Scherzo. To niezwykły galop, groteskowa gonitwa, z domieszką egzotyki. I to właśnie brzmi tak dwudziestowiecznie.

Oczywiście cały kwintet wart jest posłuchania – i to nawet wielokrotnego. 

Dlaczego ta wspaniałość nie weszła do skarbnicy światowej kameralistyki, skoro dorównuje kwintetom takich mistrzów jak Brahms czy Schubert? Odpowiedź jest prosta. Nuty do tego utworu opublikowano dopiero w 1931 roku, 46 lat po prawykonaniu. W naszym stuleciu wykonała go m.in. jedna z najwybitniejszych współczesnych pianistek – Martha Argerich. 

Mimo tego Zarębski i tak pozostaje twórcą zapomnianym. A świadectwem tego jest to, że ja, melomanka od urodzenia, dowiedziałam się kto to był Zarębski i jak brzmi Kwintet dopiero wczoraj, i to przez przypadek. 


A Wy, znacie jakichś zapomnianych geniuszy? Koniecznie napiszcie! Musimy ich odczarować i spopularyzować ich dzieła!

*)Przy opracowywaniu artykułu korzystałam z Wikipedii i tekstu Z. Marka Piechockiego Zapomniany Juliusz Zarębski opublikowanego na stronie pisarze.pl.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...