A to jest lista 10 koncertów fortepianowych, które znać trzeba.
Najpierw parę małych uwag:
- nie jest to lista moich faworytów! Nie chcę nikomu narzucać własnego gustu. Moi ulubieńcy, jeśli kogoś to ciekawi, są wypisani na dole. ⬇
- moim targetem są w tym momencie osoby dopiero rozpoczynające przygodę z taką muzyką, które nie znają wielu utworów, a nie znudzeni standardami starzy wyjadacze, którzy szukają nowych utworów do posłuchania :D
- układ jest chronologiczny, bo taki tylko jest sprawiedliwy.
No to zaczynamy.
1. Wolfgang Amadeusz Mozart -XXII Koncert fortepianowy d-moll KV466 (1785)
Mój ulubiony koncert Mozarta i jeden z moich ulubionych w ogóle! Mam ciary za każdym razem gdy słucham pierwszej części, no po prostu słów brakuje :D
Koncert Es-dur zwany Cesarskim to po prostu wulkan pozytywnej energii. Nie masz siły, znów nie chce ci się wziąć do roboty? Słuchawki na uszy i słuchać pierwszej części Cesarskiego! Ta muzyka jest niezwykle motywująca, optymistyczna, prosta, zawadiacka i przy tym piękna. Potrafi naładować na cały dzień, można jej słuchać rankiem :) Adagio zaś jest przepojone niezwykłym uczuciem, jest takie romantyczne... A radosna część trzecia... nie, ja nie mam słów, po prostu! :D
3. Fryderyk Chopin - I Koncert fortepianowy e-moll, op.11 (1830)
Jeden z dwóch koncertów Chopina. W czasie konkursu chopinowskiego możemy wysłuchać go nawet z 10 razy... Eksperci zarzucają Chopinowi, że orkiestracja jest nieciekawa. I co? I nikt się tym nieprzejmuje... Faktycznie, Fryderyk nie był objawieniem w dziedzinie muzyki orkiestrowej, ale za to jak nikt potrafił tworzyć przepiękne melodie!! Po za tym ja naprawdę uwielbiam to orkiestrowe tło... Więc jest must hear.
4. Robert Schumann - Koncert fortepianowy a-moll, op.54 (1845)
Koncert, który był w swych czasach skandalem, bo Schumann nie skomponował orkiestrowego wprowadzenia i fortepian zaczyna grać od razu. Jako muzyczny rewolucjonista, napsuł tym krwi muzycznym konserwatystom. Chciał ponadto, żeby koncert był jednoczęściowy - ale tego było już za wiele, więc wziął się w garść i machnął jeszcze dwie części. I dobrze, bo dzięki temu mamy więcej pięknej muzyki. Powstał idealny romantyczny koncert, taki że aż ciary przechodzą i zaczynamy płakać...
Podobno Chopin tego dzieła Schumannowi zazdrościł...
5. Johannes Brahms - I Koncert fortepianowy d-moll, op.15 (1858)
A to jeden z mych kochanych... Młodzieńcze dzieło Brahmsa, jego pierwszy utwór orkiestrowy, który został wykonany. Te emocje: gniew, smutek, powaga, nostalgia, radość i niezwykła energia, te kontrasty... Jak was nie wzruszy, to chyba macie serca z kamieni ;) W tym koncercie i orkiestra, i fortepian są potężne,oboje współpracują, są tak samo ważne.
Szkoda, że Schumann (który snuł wspaniałe prorocze wizje na temat muzyki orkiestrowej Brahmsa) nie zdążył już tego usłyszeć...
6.Edward Grieg - Koncert fortepianowy a-moll, op.16 (1868)
Był Schumann, to Grieg być musi. Młody Norweg bardzo zainspirował się koncertem Roberta. Porównajmy sobie części pierwsze obu dzieł, czyż nie są podobne w formie? Jest to chyba pierwszy koncert jakiego posłuchałam. Grieg się postarał, i to bardzo! Poprawiał swój koncert kilkakrotnie, ostatni raz w 1907 roku.
7.Piotr Czajkowski - I Koncert fortepianowy b-moll, op.23 (1875)
Koncert b-moll Czajkowskiego to jeden z jego najpopularniejszych utworów. Kogo nie wzrusza liryczny początek pierwszej części? Każdy na pewno gdzieś już to słyszał, nawet jak o tym nie wie.
Melodia jest tak znana, że kiedyś przerabiano ją na foxtrota i tańczono :D
8. Sergiusz Rachmaninow - II Koncert fortepianowy c-moll, op.18 (1900)
Był pierwszym utworem, który zrobił na mnie takie piorunujące wrażenie. To było coś niesamowitego. Zima, żółtodziób i arcydzieło. I pierwsze takie wzruszenia...
Gdy Rachmaninow pisał ten koncert, wychodził z głębokiej depresji. Jego poprzednie utwory nie były dobrze przyjęte. I może właśnie dlatego ten koncert ma taką siłę, i już od prawie 120 lat zachwyca słuchaczy na całym świecie...
9.Dymitr Szostakowicz - I Koncert fortepianowy, op.35
Zbliżamy się do końca, więc pora na coś co nie jest romantyzmem. Koncert na fortepian, trąbkę i smyczki Szostakowicza to parę całkiem ładnych melodii, niektóre brzmią wręcz kreskówkowo i bardzo lekko. Orkiestracja też na poziomie. Ale moim zdaniem Szostakowicz nie dorasta romantykom do pięt... Nie przepadam za nim, niestety. Może kiedyś wyjaśnię dlaczego.
10. Francis Poulenc - Koncert fortepianowy cis-moll,
FP 146 (1949)
Na koniec melodyjny francuski neoklasycyzm w postaci ostatniego koncertu instrumentalnego Francisa Poulenca, kompozytora z grupy Les Six. Już od pierwszych taktów urzeka niezwykle barwną, lśniącą instrumentacją. Ta muzyka żyje i pulsuje, genialnie nadawałaby się do jakiegoś filmu... takiego typowo francuskiego komediodramatu oczywiście...
***
Miało być obiektywnie, a wyszło jak zawsze. Romantyzm rządzi, a dwudziesty wiek po macoszemu traktowany. No cóż..
Ja kocham: koncert b-moll Atterberga, oba koncerty Brahmsa, Cesarski Beethovena, cudowny koncert Schumanna, koncert e-moll Chopina, K466 Mozarta, II koncert Rachmaninowa, koncert fortepianowy Skriabina i jeszcze parę innych.
Mam jeszcze w planie listy o polskich arcydziełach oraz o zagranicznych mało znanych koncertach. Muszę ich poznać jeszcze więcej :)
Jakie są Wasze ulubione koncerty fortepianowe? Co polecilibyście początkującym?
Mały edit 21.11.2016 - wyrzuciłam Atterberga, i zamiast niego jest Czajkowski. Atterberg będzie miał swoje pięć minut na innej liście.
Zapraszam do komentowania i dyskusji :)
___________________________________________________
Ilustracja: Charles Edward Chambers Paderewski grający menueta

