niedziela, 24 kwietnia 2016

Mikołaj Konstanty Čiurlionis

Dziś obiecany artykuł o Ciurlionisie, niezwykłym artyście.

Mikołaj Konstanty Ciurlionis
Mikołaj Konstanty Ciurlionis urodził się 22 września 1875 w Oranach (obecnie ta miejscowość nazywa się Varena). Jego ojcem był Konstanty Ciurlionis (organista), a matką Adela z domu Radmann, która była pochodzenia niemieckiego. W domu Ciurlionisów mówiło się i czytało po polsku. Młody Mikołaj podobno zaczytywał się w Słowackim.

Był cudownym dzieckiem: jako trzylatek potrafił grać ze słuchu, a jako siedmiolatek płynnie czytał nuty. W latach 1889-93 uczył się w szkole muzycznej księcia Michała Ogińskiego w Plungianach. Następnie, dzięki wsparciu księcia, przeniósł się do Warszawy, gdzie studiował grę na fortepianie i kompozycję. W 1899 napisał kantatę pt. De profundis, na chór mieszany i orkiestrę. Potem studiował jeszcze w konserwatorium w Lipsku i w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie uczył się rysunku.
Jego przyjacielem był Eugeniusz Morawski-Dąbrowa, także malarz i kompozytor.

Był jednym z inicjatorów pierwszej wystawy sztuki litewskiej w Wilnie, w 1907. W tym samym roku poznał Sofiję Kymantaitė, poetkę, krytyk sztuki i działaczkę litewskiego ruchu narodowego. Pod jej wpływem zaczął uczyć się litewskiego... Za Litwina zaczął się uważać około 30 roku życia. W 1909 roku ożenił się z Sofiją. Pod koniec tego roku pojechał do Sankt Petersburga, gdzie odbyła się wystawa jego prac malarskich.W czasie Bożego Narodzenia artysta popadł w ciężką depresję... i od początku 1910 roku przebywał w szpitalu psychiatrycznym Czerwony Dwór w Markach pod Warszawą. Tam zmarł rok później - na zapalenie płuc... Miał tylko 35 lat. Swojej córki Danuty, która przyszła na świat w 1911 roku, nie zobaczył nigdy...

******
Mikołaj Konstanty był artystą bardzo wszechstronnym. Malował, komponował, pisał listy, pamiętniki i inne teksty oraz robił zdjęcia. Pierwsze skrzypce grała u niego chyba jednak muzyka: w końcu niektóre ze swoich obrazów grupował w cykle, takie jak: sonata, preludium i fuga, itd....

Większość jego kompozycji to utwory na fortepian: preludia, nokturny, wariacje... Pomału odchodził od popularnego wówczas stylu romantycznego. Jak na początek XX wieku były to dzieła bardzo awangardowe, ponoć antycypował serializm i wyprzedził wynalazki Schoenberga o całe dziesięć lat...


Oprócz dzieł fortepianowych, napisał kwartet smyczkowy i dwa absolutnie genialne poematy symfoniczne: W lesie i Morze. Oba Wam polecam, a zwłaszcza Morze. To trzeba znać, naprawdę! Jeden z moich ulubionych poematów! Już tu chyba kiedyś pisałam, że pierwszy raz to arcydzieło zostało wykonane dopiero po 30 latach od napisania...

Jego twórczość malarska też jest bardzo nowatorska: to jeszcze symbolizm, czy już abstrakcjonizm?
Litewski cmentarz, 1909

Przeszłość, 1907
Anioł, 1908

Co do jego twórczości literackiej i fotograficznej - to bardzo mało się jej zachowało. Ze zdjęć możemy zobaczyć tylko fotografie Kaukazu, na który pojechał z Eugeniuszem Morawskim w 1905 roku. A twórczość literacka? Jest zachowana tylko w litewskim przekładzie. Oryginały po polsku zaginęły w czasie dwóch ostatnich wojen...


 --------------------------------------------------------------------------------
UWAGA
1.Jak może zauważyliście, nie ma u mnie panelu Popularne posty. To dlatego, że się popsuł, a mianowicie, miniaturki nagle zrobiły się wielkie (a były takie ładne, malutkie, w jednakowym rozmiarze). To niestety, musiałam potwora wyłączyć... Nie wiem, skąd się to wzięło... Mam nadzieję, że po pewnym czasie to wróci do normy.

2.Przepraszam za banalny tytuł posta, ale ja mam zawsze z tym problem... (i trzy kropeczki to mój ratunek...)


Ilustracje: Wikimedia Commons, culture.pl


sobota, 16 kwietnia 2016

Hymn czy "hymn" ?

Mamy 1050. rocznicę chrztu Polski. Z tej okazji Robert Janson skomponował specjalny hymn, pt. Tyś jest mój syn. Kto jeszcze nie słuchał, proszę zaraz to nadrobić....


Hymn to pieśń podniosła. W tym niestety podniosłości nie słychać. Za to jest perkusja, który wybija rytm. Melodia - taka jakich wiele... Przypomina to kolaż muzyczny, muzyka ta mogłaby pasować do jakiegoś filmu, ale hymn na rocznicę chrztu? To zupełnie nie pasuje.

Wydaje mi się osobiście, że  Robert Janson powinien wziąć przykład z Arvo Pärta, Góreckiego, chorału gregoriańskiego albo prawosławnego. Znaczy się ograniczyć aparat wykonawczy. Do samego tylko chóru, lub chóru z kilkoma tylko instrumentami. Ponadto melodia powinna być podniosła, spokojna  i poważna. Posłuchajcie sobie Pasji albo Salve Regina Pärta, mszy gregoriańskiej albo jakichś śpiewów prawosławnych - może być nawet koncert na chór Schnittkego. Ze wszystkich tych utworów przebija niesamowita wprost wzniosłość, blask, duma i ponadczasowe piękno. I taki powinien być właśnie hymn na 1050. lecie chrztu Polski!

Ale niestety, mamy tylko jakąś  piosenkę, która w ogóle nie ma w sobie nic głębokiego. Za to są bębny i orkiestra szaleje. To plastikowa pustka.


Nigdy więcej takich "hymnów" !!!
__________________________________________________

EDIT
 Po głębszych przemyśleniach i kolejnym przesłuchaniu  stwierdzam jednak, ze ta pieśń nie jest aż taka zła. Mimo braku oryginalności, jest uroczysta... Posiada też całkiem niezły tekst.

Są rzeczy znacznie gorsze...

 https://www.youtube.com/watch?v=DTAzCVQL_i8

niedziela, 10 kwietnia 2016

Morze w muzyce

Czyli najpiękniejsze moim zdaniem utwory, w których pojawia się morska tematyka.

1. Mikołaj Konstanty  Čiurlionis - Morze  - 1903-07
Mikołaj Konstanty Čiurlionis to kompozytor, malarz i pisarz litewski; studiował w Warszawie, mówił i pisał po polsku, a litewskiego nauczył się dopiero jako dorosły człowiek... Morze, jego drugi poemat symfoniczny, czekał na wykonanie aż 30 lat.
To jest po prostu niesamowite. Poczekajcie aż wszyscy wyjdą z domu, puśćcie to sobie i odpłyńcie... na całe 40 minut...
Zresztą, tu się pojawi artykuł o Čiurlionisie , już WKRÓTCE... :D

2. Anton Rubinstein - II Symfonia Ocean - 1851
Druga symfonia tego rosyjskiego kompozytora, dyrygenta, pianisty i założyciela petersburskiego konserwatorium, ma  dwie wersje. Pierwotna jest krótsza, natomiast druga, napisana w 1880 roku, jest gdzieś o pół godziny dłuższa. Dzisiaj proponuję Wam tę pierwszą, bo drugiej nie słuchałam, a po za tym czas trzeba oszczędzać...
W każdym bądź razie, to naprawdę piękna symfonia, bardzo romantyczna :)

3. Claude Debussy - Morze -1905
Cykl trzech poematów tego wybitnego francuskiego impresjonisty, najsłynniejszy chyba utwór o morzu. Mimo, że Debussy nie chciał w nim "malować natury", to jednak to zrobił, no i tak dalej... Podobno to symfonia, bo trzyczęściowe... Przepiękny utwór.

4.Jean Sibelius - Oceanidy - 1914
Poemat symfoniczny tego sławnego fińskiego kompozytora, Oceanidy, wykazuje wiele cech wspólnych z powyższym dziełem Debussy'ego...
To trwa może ze 12 minut, a wiecie ile o tym jest napisane na angielskiej Wikipedii?? Historia, w tym różne wersje i wykonania, orkiestracja, struktura i tede i tepe!! Jak o żadnym innym (ważniejszym)  poemacie symfonicznym...
Premiera tego dzieła odbyła się  4 czerwca 1914 w sali koncertowej "The Shed" w czasie Festiwalu Muzycznego w Norfolk (stan Connecticut). Podium na którym Sibelius dyrygował było przystrojone w amerykańskie i fińskie barwy narodowe...

5. Felix Mendelssohn - Uwertura Hebrydy (albo Grota Fingala) - 1830
To był pierwszy utwór Felka, którego posłuchałam... Od razu mi się podobał, w przeciwieństwie do jego innych dzieł... Feliks pisząc to, był pod wielkim wrażeniem Groty Fingala na wyspie Staffa (nie wiedziałam, że Leopold ma swoją wyspę...), wchodzącej w skład archipelagu Hebrydy u wybrzeży Szkocji (Symfonię "Szkocką" też Feliks napisał, i też jest bardzo dobra). Zadedykował swoje dzieło królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi IV...
Już o pierwszego taktu słyszymy te fale uderzające o brzeg...  To naprawdę niesamowita muzyka.


Przepraszam, że znowu taka składanka. To się w najbliższym czasie nie będzie powtarzać.


Ilustracje:
1.Mikołaj Konstanty Čiurlionis - Stworzenie świata - V (1905)
2.Okładka utworu pt. Morze Claude'a Debussy'ego, z 1905 roku.

sobota, 2 kwietnia 2016

Nie wiedziałeś, że oni też komponowali

Nietzsche przy pianinku

Jak tam po świętach?
Najlepiej moim zdaniem sypnąć pakietem ciekawostek.

Więc oto przed wami czterech ludzi, których nigdy nie podejrzewalibyście o komponowanie...
---------------

1.Fryderyk Nietzsche (1844-1900) - o nim to wszyscy wiedzą, że komponował, bo bez przerwy się tym chwalił... Słynny niemiecki filozof przyjaźnił się z Wagnerem, ale potem się bardzo pokłócili, i Frycu napisał nawet książkę pt. Nietzsche kontra Wagner. Był samoukiem, sam się zapoznał z zasadami muzyki i twórczością wybitnych niemieckich kompozytorów jak Beethoven czy Schubert. Tu jego Eine Sylvesternacht na fortepian i skrzypce - nawet mi się podoba.


2. Borys Pasternak (1890-1960)-  autor słynnej, sfilmowanej kilkakrotnie powieści Doktor Żywago i laureat Nagrody Nobla, w młodości uczęszczał do konserwatorium i komponował, głównie utwory fortepianowe. Jeśli lubicie Skriabina, to się wam spodoba :) Tutaj sonata fortepianowa.


3.Ernst Hanfstaengl (1887-1975)- był podwójnym agentem: zarówno Hitlera jak i Roosevelta. A przy tym pianistą, tutaj fragment jakiejś jego suity na fortepian... Nawet melodyjne, muszę powiedzieć.


4.Charlie Chaplin (1889-1975) - słynny komik był także autorem muzyki do swoich filmów. Tutaj piosenka o wymownym tytule This is my song, taka typowa przyjemna muzyczka, żeby leciała sobie gdzieś w tle, nic ciekawego... :P

---------------
Mnie najbardziej z tej listy podobają się utwory Pasternaka i Nietzschego. Uważam, że byli w tym naprawdę nieźli - ciekawe co by było, gdyby poświęcili się muzyce a nie literaturze i filozofii?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...