czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielkoczwartkowo...

Mam na dziś dwa utwory.
Stabat Mater Giovanniego Battisty Pergolesiego i Stabat Mater Arvo Pärta. Warto posłuchać obydwu, to cudowne mieć możliwość sprawdzenia, jak dwaj różni kompozytorzy, z różnych epok, poradzili sobie z tym samym tekstem.
***
Najpierw Pergolesi. Sopran, kontralt, organy i orkiestra... I pomyśleć, że on miał tylko 26 lat kiedy to napisał... bo wkrótce potem zmarł. Naprawdę, o muzyce chyba naprawdę nie można pisać! Nie da się jej opisać...


A potem Arvo Pärt i jego współczesna Stabat Mater (skomponowana w 1985, poprawiona w 2008). Tu mamy orkiestrę i chór. Nie mam takich barokowych ozdobników i "muzycznych dekoracji" jak w poprzednim utworze, wszystko jest proste, minimalistyczne, ascetyczne...


Nie chcę lać więcej wody, to nie ma sensu. Posłuchajcie.

Tutaj, jakby ktoś chciał, propozycje na Wielki Czwartek sprzed roku:
po-klawiszach.blogspot.com/2016/03/pasja-czy-stabat-mater.html
---------------------------------------------------------

Obraz: Jacques Stella (1596 -1657), Pieta

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

...w łepetynie mam tylko klawisze.

Mozart wszystko objął i ogarnął, co się tylko twórczością muzyczną nazywa, a ja w łepetynie mam tylko klawisze. ...Ale wiem moje granice i wiem, że zdurniłbym się wtedy, gdybym się sadził i spinał zbyt wysoko, zdatności po temu nie mając... Suszą mi głowę, abym symfonie i opery pisał, i wszystko, co jest, chcą we mnie mieć: i polskiego Rossiniego, i Mozarta, i Beethovena. A ja po cichu się śmieję i myślę, że od małego zacząć potrzeba. Jestem fortepianistą tylko, jeżeli jestem coś wart, to i dobrze - po mnie więksi przyjdą, co szerzej muzykę ogarną i w nich polska muzyka rozszerzy się i rozkwitnie. Myślę, że lepiej robić mało, ale dobrze, jak tylko mogę, jak wszystkiego się chwytać, a źle wykonać...
Fryderyk Chopin

 Szczerze i bardzo mądrze.
Po za tym, czy nie uważacie, że polszczyzna Chopina była urocza? :)
Z tej książeczki ten cytat zaczerpnęłam. A bohaterowie drugiego planu to nokturn f-moll i pianinko...

Do zobaczenia w Wielki Czwartek.

czwartek, 30 marca 2017

So You Want To Write a Fugue?

Glenn Gould... Od dawna miał być tu o nim artykuł, ale nigdy jakoś nie wiedziałam jak zacząć.
Glenn Gould
Dla niewtajemniczonych: Glenn (1932-83) był kanadyjskim pianistą, szczególnie znanym ze swych interpretacji dzieł Jana Sebastiana Bacha (szczególnie Wariacji Goldbergowskich) oraz ekscentrycznego zachowania. Np. śpiewał  i mruczał podczas grania, nawet w czasie nagrywania w studiu, ponadto zawsze zajmował przy klawiaturze bardzo niską pozycję, inną niż większość pianistów. Siedział wtedy na krześle, które zrobił dla niego ojciec.

Znany jest też jego "ujemny entuzjazm" dla muzyki Chopina, Liszta, Schumanna i innych romantyków, których prawie wcale nie grał.

 Swój ostatni koncert dał w wieku 32 lat, potem nagrywał tylko płyty oraz nagrania wideo. W ogóle, był prawdziwym nagraniowym pedantem.  Za życia już stał się legendą, a jego przedwczesna śmierć (z powodu udaru w wieku 50 lat), jeszcze bardziej tę legendę umocniła.
Jest uważany za jednego z najwybitniejszych pianistów wszechczasów. Do dziś na całym świecie przybywa mu fanów, którzy spierają się czy te jego dziwactwa były autentyczne czy stanowiły tylko sposób zwrócenia na siebie uwagi...

W świadomości wielu istnieje on jako genialny muzyczny... świr, postać uwielbiana przez jednych i budząca niechęć u drugich... i nic poza tym...

Dlatego dziś pokażemy go trochę z innej strony. Pokażemy, że zainteresowanie twórczością Jana Sebastiana Bacha może dawać bardziej wesołe rezultaty.

***

W wyemitowanym 4 marca 1963 roku programie pt. Anatomia fugi, Glenn  postanowił zachęcić widzów do napisania fugi i udzielił cennych rad kompozytorskich. Oczywiście wszystko w formie... fugi właśnie. Jego kompozycja pt.So you want to write a fugue?, napisana na cztery głosy solowe i kwartet smyczkowy (lub fortepian) to parodia stylu Bacha i różnych technik kompozytorskich. Zawiera różne muzyczne cytaty, np. słynny motyw B-A-C-H, motyw z II Koncertu branderburskiego i ze Śpiewaków Norymberskich Wagnera.A tekst - wnosząc z licznych komentarzy na YouTube - naprawdę potrafi zachęcić do napisania fugi...
Oryginalne wykonanie:

Pisząc tę fugę, Glenn popisał się naprawdę niesamowitą wiedzą... i oczywiście poczuciem humoru. Np. w momencie, gdy słyszymy zdanie "just ignore the rules and try" ("zignoruj zasady i spróbuj"), tenor i bas śpiewają w równoległych kwintach, a równoległe kwinty to rzecz ZAKAZANA w klasycznej fudze :)) A po linijce "John Sebastian must have been a very personable guy" ("Jan Sebastian musiał być naprawdę przystojnym facetem", OMG!!), słyszymy króciutki quodlibet czyli kilka melodii JS Bacha granych jednocześnie!

Krótko mówiąc, szacun dla Glenna rośnie z każdą chwilą!

***

A na koniec coś jeszcze, mianowicie najdziwniejsza rzecz z Glennem w roli głównej, na którą trafiłam w internetach. Façade - z muzyką Williama Waltona, do wierszy awangardowej poetki Edith Sitwell. Odlot na poziomie.
W sieci jest sporo ciekawych filmików o nim... ale ten jest chyba najbardziej zwariowany.

Chyba sobie sprawię jakąś lekturkę o Glennie do poczytania, bo zainteresował mnie ostatnio. Ale to dopiero jak będę mieć już spokój z innymi sprawami...

Lubicie Glenna Goulda? Podobała Wam się fuga?

wtorek, 21 marca 2017

Wiosna na blogu ✿❀

Dziś pierwszy dzień kalendarzowej wiosny.
Oczywiście nie może się obyć bez pakietu wiosennych utworków. Przed państwem chyba najprzyjemniejsza lista jaką robiłam w czasie całego mojego blogowania. ;D

Uwaga: Vivaldi u mnie nie istnieje, jeśli chodzi o pory roku.
Wiosna, pora wybrać się z dziewczynami i chłopakami do Parku Łazienkowskiego i poudawać Chopina :)

1.Ludwig van Beethoven - Sonata skrzypcowa F-dur op.24 Wiosenna (1801)

Czy może być coś cudowniejszego niż pierwsza część tej sonaty? I ta melodia grana na skrzypcach, a potem na fortepianie? Zapada w pamięć od pierwszego posłuchania, potwierdzam... nawet gdy nie od razu wiemy co to za utwór. Przydomek Wiosenna, jak zwykle zresztą, nie pochodzi od Beethovena (tak samo jak Księżycowa, Patetyczna), ale co nas to obchodzi...;D



2.Robert Schumann - I Symfonia B-dur op.38 Wiosenna (1841)
Od pierwszego posłuchania non stop gra mi w głowie. Schumann napisał to cudo krótko po ślubie z Clarą Wieck, to ona zachęciła go do stworzenia dzieła symfonicznego. Tu mamy już autentyczną inspirację wiosną, a konkretnie poematem Adolfa Böttgera Frühlingsgedicht.


3.Edvard Grieg - Do wiosny (1886)
A tu Chopin północy i jeden z jego Utworów Lirycznych. Lubię te fantastyczne elementy u Edvarda, w ogóle muzyka Skandynawów zazwyczaj niesie w sobie tyle niesamowitości. Dlatego dziś tu mamy dwóch Norwegów.


4.Mieczysław Karłowicz - Z nową wiosną (1895)
Jedna z młodzieńczych pieśni Karłowicza, do słów Czesława Jankowskiego. Znowu wiosna i znów ktoś kogoś przestał kochać... a raczej chyba nigdy nie kochał. Urocza pieśń, jedna z moich ulubionych, i chyba ulubiona z całego Mieczysława.


5.Christian Sinding - Odgłosy wiosny (1896)
To już tu kiedyś było jesienią, bo wtedy poznałam ten utwór i nie mogłam się powstrzymać, żeby go tu nie zamieścić. Christian jest kompozytorem jednego przeboju, ale za to jakiego! Ta miniatura jest po prostu genialna. Kojarzy mi się z pękającym lodem na wielkich rzekach, z przebiśniegami i krokusami wystawiającymi płatki zza śniegu, wiosennym wiaterkiem i z taką prześliczną pogodą jak u mnie dzisiaj!... Cudo, po prostu cudo!


6.Zygmunt Noskowski - III Symfonia F-dur Od wiosny do wiosny (1903)
Ta symfonia też już tu była, w zimie. Ale przecież Od WIOSNY do WIOSNY, prawda? Ona jest najważniejsza. Posłuchajmy dziś choć uroczej części pierwszej. Lub całej symfonii. Żeby naprawdę posłuchać, jak można muzycznie opowiedzieć o końcu zimy i powrocie wiosny.


7.Aaron Copland - Wiosna w Appalachach, suita (1944)
A na koniec to amerykańskie arcydzieło. Balet Wiosna w Appalachach został napisany dla słynnej tancerki Marthy Graham i opowiada o młodym małżeństwie traperów, którzy rozpoczynają wspólne życie w tych przepięknych górach. Mamy mnóstwo fajnych efektów, wariacje na temat popularnej piosenki Simple Gifts... Obecnie ten utwór brzmi dość filmowo, tak westernowo. To dlatego, że Aaron wciąż ma grono naśladowców... Tu mamy suitę, trochę krótszą od oryginalnego baletu.


***
No i to by było na tyle, proszę państwa. Wróciliśmy po przerwie nie po to, żeby znowu zniknąć ✿❀✿❀

Ilustracja: Jerzy Zaruba -Wiosenny konkurs chopinowski, 1932

wtorek, 14 lutego 2017

Walentynkowa lista 2017

Lista utworów na Walentynki. Oczywiście uważam, że to "święto" puste, komercyjne i naciągane. A św. Walenty, choć dokładnie nie wiadomo kim był, jest głównie patronem osób chorych na choroby nerwowe i umysłowe.
Św. Walenty przedstawiany jest często w chwili uzdrawiania chorego z epilepsji

Ale muzyki warto jest posłuchać.
Zawsze warto jest posłuchać muzyki, bo zawarte są w niej prawdziwe emocje, a nie tylko cukier i sztuczny barwnik, jak w lizaczku.

******

Zaczynamy.
Lista z poprzedniego roku ⏩ TUTAJ
-----
1. Fryderyk Chopin - I Koncert fortepianowy e-moll: Romanza-Larghetto  (1830)
 Słuchałam tego dziesiątki razy. A zakochałam się w tym dopiero ostatnio. Przecudowne "dumanie przy księżycu", jak to określił sam Chopin. Fortepian i dyskretny akompaniament orkiestry. Tak, dyskretny, po prostu...

2.Piotr Czajkowski - Romeo i Julia (1880- ostateczna wersja)
Uwertura fantastyczna.Jeden z największych szlagierów Czajkowskiego, cudownie zinstrumentowana historia.Temat miłosny, którego nie możemy się doczekać już od pierwszych taktów utworu, to jest chyba najbardziej romantyczna melodia na świecie... Czajka potrafiła.

3. Franciszek Liszt - Romans (1880)
 Właściwie to jest to transkrypcja pewnej pieśni Liszta. Utwór o prostej budowie, z melancholijną  melodią, powracającą do nas jak smutne wspomnienie... i z iskrą nadziei, i piękną harmonią.

 4. Johannes Brahms - II Koncert fortepianowy B-dur: Andante (1883)
 Orkiestra, wiolonczela i fortepian. Niektórzy uważają, że Brahms zainspirował się tu koncertem fortepianowym Clary Schumann - u niej w drugiej części też wiolonczela ma partię solową. A to nie tajemnica, że Johannes był w Clarze zakochany przez całe życie...

5. Ignacy Jan Paderewski - Koncert fortepianowy a-moll: Romanza-Andante (1888)
 Tu odpływamy w zupełnie inny,  fantastyczny świat. Fragment, którego mogę słuchać bez końca i odkrywać w nim nowe rzeczy. Paderewski to cudowny, utalentowany kompozytor, nie tylko pianista!!!



6.Pietro Mascagni - Rycerskość wieśniacza: Intermezzo (1890)
 Okres wielkanocny, Sycylia i skomplikowana operowa historia. Miłość, zazdrość, zdrada... Za chwilę nastąpią tragiczne wydarzenia. Ale przedtem orkiestra zagra Intermezzo - utwór pełny takiego spokoju, miłości i piękna, że jedyne co można zrobić, to się po prostu rozpłakać.

 7. Aram Chaczaturian - Adagio Spartakusa i Frygii z baletu Spartakus (1954)
 Jak nazywała się żona Spartakusa? Chyba nie wiadomo. W balecie Chaczaturiana, luźno osnutym na historycznych wydarzeniach, jest nią Frygia. A to Adagio, perła XX wieku uwielbiana przez filmowców, to scena ich wspólnego tańca.

8. Wojciech Kilar - motyw z filmu Smuga cienia (1976)
A tu mamy jeden z najpiękniejszych tematów z całej muzyki filmowej. Ten wspaniały utwór z fortepianem, którego melodię przejmuje orkiestra, jest niczym wyciągnięty z jakiegoś wspaniałego koncertu fortepianowego. Myślę, że nawet taki kolos jak Rachmaninow miałby tu czego pozazdrościć...

9.Alfred Schnittke - Deklaracja miłości z filmu Сказка странствий (1983)
Tchnie trochę "kinematograficznym" duchem i rosyjskim sentymentalizmem, ale i tak jest bardzo ładne. I zawiera charakterystyczne dla Alfreda elementy, jak np. klawesyn.

No i tyle :)

niedziela, 5 lutego 2017

A dziś... pani Bacewicz...

Dziś znów mamy urodziny. Konkretnie jest to 108. rocznica urodzin Grażyny Bacewicz.
Grażyna Bacewicz, 1968

Wybitną kompozytorką była, ale jej muzyka dopiero ostatnio zaczęła mi się podobać... No cóż, do wszystkiego trzeba dojrzeć. 😃

Teraz słucham jej I Kwintetu (zaraz zresztą zostawię wam go do posłuchania) i wiecie co? Myślę, że w takiej muzyce najlepsze jest to, że jest taka... inna. Kompozytorka celowo, przez całe życie odcinała się w swej twórczości od jakiejkolwiek programowości, nie wyrażała żadnych pozamuzycznych treści. Ja lubię muzykę programową i niepoprawnym muzycznym romantykiem-konserwatystą zostanę już chyba do konca życia, ale - jak to się pięknie mówi w Internetach - szanuję. Tym bardziej, że to taka niby "czysta muzyka", a wyobraźnia przecież pracuje i serce niejednokrotnie jest wzruszone...Teraz leci już trzecia część tego kwintetu, Grave i powiem wam, to naprawdę jest piękne... Muzyka nie z tej ziemi.

Nie będę tu lała wody jak jakiś fanatyk, zostawiam cudowne nagranie Kwintetu sprzed ośmiu lat, z Krystianem Zimermanem, Kają Danczowską, Agatą Szymczewską, Ryszardem Grublewskim i Rafałem Kwiatkowskim. W tym wideo, jak i na płycie, mamy jeszcze jej II Sonatę i II Kwintet.

A tu bardzo ciekawy film dokumentalny o kompozytorce, z 1999 roku. Wypowiada się w nim jej siostra, możemy posłuchać archiwalnych nagrań nie tylko utworów, ale też głosu Grażyny... Prawdziwa perełka, jeśli oczywiście jesteśmy zainteresowani. Ja zaczęłam się interesować panią Bacewicz na poważnie dopiero po obejrzeniu tego tak naprawdę.

Ech, puściłam sobie to Grave - trzecią część kwintetu jeszcze raz. Chyba znalazłam nowy przebój, którego będę słuchać do znudzenia bez znudzenia ❤🎶 To jest cudo...Zakochałam się chyba. W wideo z YouTube to zaczyna się w 12:49.

wtorek, 31 stycznia 2017

Schubert, Schubert, Schubert...

Dzisiaj są urodziny Franza Schuberta.
No to go posłuchajmy :)

Pierwsze co polecam dziś, to jego szlagier, Król olch. Myślałam, że to typowo "męska" pieśń, że kobieta w ogóle nie może tego dobrze zaśpiewać. Dopóki nie usłyszałam Jessye Norman...
I przeszły mnie ciary. Genialnie odegrała wszystkie role. Na serio. Ona ma niesamowity głos. Teledysk może trochę straszny (sic!), ale naprawdę, muzycznie jest genialnie :)

No a drugi utwór - czy Schubert napisał kiedyś coś piękniejszego na fortepian niż Impromptu Ges-dur op.90 nr 3? Chyba nie, przynajmniej moim zdaniem... no i czy ktoś to może zagrać piękniej niż Krystian Zimerman? Nie wiem... wiem, że nie wszystkie Impromptus mi się podobają w jego wykonaniu, a to po prostu uwielbiam... ❤❤❤

Jeszcze urodziny ma dziś amerykański minimalista, pan Philip Glass. Kończy 80 lat. Nie przepadam za nim, ale z drugiej strony nic do niego nie mam... Niech dalej komponuje i koncertuje. Wszystkiego najlepszego!

No i z tym Was dziś zostawiam i przepraszam, że tak króciutko...

Ilustracja pożyczona stąd:

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Da Vinci made in Poland

Leonardo da Vinci, znany człowiek renesansu, tak kiedyś powiedział:
  Muzyka nie może być zwana inaczej niż młodszą siostrą malarstwa, zważywszy, że jest przedmiotem słuchu, zmysłu pośledniejszego niż oko... malarstwo jest doskonalsze i przewyższa muzykę, gdyż nie umiera ono bezpośrednio po swym powstaniu...
 Co?  Malarstwo lepsze od muzyki? Ha ha, śmieszne, Ostatnia wieczerza pana Leonarda spada ze ściany i za niedługo może jej nie być, a muzyka nawet starsza niż renesans istnieje i jest grana. Muzykę możesz śpiewać, grać, nucić sobie w głowie zawsze - obraz wisi i co? I nie ma z niego pożytku, ha ha ha.

No ale jednak Leonardo trochę się muzyką zajmował. Zaprojektował np. instrument, o nazwie viola organista.

Projekt Leonarda, ok.1488-89
O co w tym chodzi? O koła zębate nachodzące na siebie, które kręcą się i pociągają smyczek po strunach. Koła wprawia się w ruch pedałem.
Da Vinci nigdy tego nie zbudował, pierwszym instrumentem o podobnej mechanice był Geigenwerk (klawiolin)  Hansa Heidena z 1575 roku.
Geigenwerk Heidena
 W1625 roku Raymund Truchado, z Hiszpanii, zbudował swoją wersję. Dotrwała do naszych czasów, choć niesprawna, i znajduje się w Brukseli.
Instrument Raymunda Truchado
Pierwszy współczesny instrument tego typu skonstruował Japończyk Akio Obuchi w 2004 roku.
Małe to trochę, ale zawsze coś :)
Viola organista Akio Obuchiego

A w 2012 roku, Sławomir Zubrzycki, pianista z Krakowa, zbudował swoją violę, czym wzbudził nie małą sensację, bo zaczął na niej koncertować i nawet wydał płytę Viola organista – The da Vinci Sound.
 Jest to pierwsza w historii płyta z muzyką nagraną na tym instrumencie. Znajdziemy na niej utwory różnych kompozytorów epoki renesansu i baroku, m.in. Marina Marais, Adama Jarzębskiego, Carla Emanuela Bacha a nawet jeden utwór Leonarda da Vinci. Jednak od muzyki nie da się uciec, Leonardzie!
Viola organista Zubrzyckiego
 Pan Sławomir uważa, że projektując ten instrument Leonardo da Vinci wyprzedził swoje czasy - i dlatego też viola organista nie zyskała na popularności.W XVI i XVII wieku nie było zbytnio takich materiałów, które pozwoliłyby takiemu instrumentowi dobrze grać, i bardzo szybko rozstrajał się.

Posłuchajmy, bardzo ciekawy dźwięk. :)

Tu pierwszy koncert na którym użyto violi - w Krakowie, 18 października 2013 roku.
W 6:40 bardzo fajna niespodzianka. 😎



Faktycznie brzmi trochę jak hybryda skrzypiec i organów, więc nazwa się zgadza...
Ciekawe, ciekawe!

Źródła ilustracji:
Wikimedia Commons
violaorganista.com
obuchi.music.coocan.jap
js-bach.pl

czwartek, 19 stycznia 2017

Nowe zdjęcie Chopina

Szwajcarski fizyk Alain Kohler odnalazł nieznany dotąd dagerotyp przedstawiający Chopina.

Fryderyk, really?

Dotąd znana była tylko jedna fotografia Chopina.

Bo co do obrazka poniżej to nie ma pewności.

No i są to tylko kopie, bo oryginały spłonęły w czasie wojny.
Ciekawe, jakie miał oczy. Liszt mówił mi, że niebieskie, ale czy można mu wierzyć?

Może posłuchajmy sobie II ballady, zawsze warto :)


sobota, 14 stycznia 2017

Zima... w muzyce

Zima na całego. Zasypało mi śniegiem cały komputer, siedzę sobie teraz wygodnie w zaspie i się popisuję.


Lista "zimowych" utworków. Zimy Vivaldiego nie będzie, bo nie i już.

***

1.Stanisław Moniuszko - Bajka. Opowieść zimowa (1848)
Uwertura koncertowa Bajka Moniuszki (1848) to jedno z nielicznych jego dzieł symfonicznych (które nie są operami). Nie mamy tu konkretnej historii. Utwór rysuje przed nami mglisty obraz czegoś niesamowitego... Co to będzie, już sami zdecydujemy.


2.Claude Debussy - Tańczący śnieg (1908)
Jedna z części słynnego fortepianowego zbioru Children's Corner (tak, po angielsku, ten Francuz nazwał swój utwór po angielsku!). Cóż rzec, typowy impresjonizm... Ciekawa alternatywa dla "ciężkiej" muzyki neoromantycznej. No i dzieci to lubią, bo to przecież była dla nich napisane.


3.Claude Debussy - Kroki na śniegu (1909)
Znów Debussy. Tym razem szósta pozycja z jego pierwszego zeszytu Preludiów. Tym razem scenerię mamy zdecydowanie mroczniejszą niż w poprzednim utworze, gdzie podziwialiśmy tańczące na wietrze płatki śniegu. Tu przedzieramy się przez śnieg, być może jesteśmy daleko i od nas tylko zależy czy nie zostaniemy tam na zawsze?


4.Franciszek Schubert - Podróż zimowa (1828)
 Podróż zimowa, czyli Winterreise, to cykl 24 pieśni skomponowany przez Schuberta w 1827 roku do wierszy Wilhelma Müllera. Ich bohaterem jest młodzieniec nieszczęśliwy z powodu zawodu miłosnego. Czas akcji to oczywiście zima.
 Tu macie pieśń pierwszą, Gute Nacht, w wykonaniu angielskiego tenora Iana Bostridge'a i pianisty Juliusa Drake'a. Chłopcy się postarali i zrobili ekranizację (tak!) całego cyklu pieśni. Ian, ucharakteryzowany na romantycznego, smutnego młodziana, snuje się po opuszczonych, mrocznych wnętrzach i śpiewa... Genialny pomysł, polecam obejrzeć każdemu, TUTAJ playlista z całością.


5.Zygmunt Noskowski - III Symfonia Od wiosny do wiosny, cz.IV (1903)
Jest to moim zdaniem najpiękniejsza polska symfonia. W części czwartej mamy zimową melancholię, smutek - wszystko ubrane w bardzo ciekawą i barwną orkiestrację (nawet dzwoneczki są). Potem jest zimowa burza i... nadchodzi wiosna, a wraz z nią pogodne, radosne i niezwykle urocze motywy z pierwszej części. Oczywiście, polecam posłuchać całej symfonii - ale dziś pora roku nas usprawiedliwia, możemy słuchać tylko Zimy. To moim zdaniem znacznie lepsze od jego Stepu, muzyka najwyższych lotów, sami zobaczcie!
Zima zaczyna się od 26:40 - kliknijcie TUTAJ, a pięknie Was przekieruje :)

6.Franciszek Liszt - etiuda b-moll Chasse-Neige (1852)
Chasse-Neige to po francusku pług śnieżny. Jednak w przypadku etiudy Liszta znaczy co innego, a mianowicie ostry, zimny wiatr porywający ze sobą masy śniegu. Znów możemy sobie wyobrazić, ze jesteśmy gdzieś daleko, jedziemy dyliżansem, albo idziemy na piechotę... i ten śnieg, wszędzie śnieg! Wieje nam w twarz, nic nie widzimy, nogi po kolana w śniegu już odmawiają posłuszeństwa, a tu trzeba iść..
Wersja bardziej pogodna - gapimy się na to, co wiatr wyprawia ze śniegiem przez okno naszego ciepłego mieszkanka.

7.Erich Wolfgang Korngold - Serenada z baletu Bałwan (1908)
A tu mamy zdolnego smarkacza. Erich Wolfgang Korngold pojawił się tu raz bardzo dawno temu, w przypadku koncertów skrzypcowych. Tu mamy Serenadę z baletu Bałwan. Który nasz artysta skomponował w wieku 11 lat. Zdolny dzieciak. Na szczęście nie zmarnował talentu i przydał się w Hollywood.

8.Aleksander Głazunow - Pory roku (1899)
Rosyjski kompozytor, rosyjska instrumentacja, trochę rosyjskiej groteski. Aleksander Głazunow jest autorem baletu Pory Roku, z którego potem "wykroił" piękną suitę. Tu mamy część zimową.
Szykujcie sanki!

9. Josef Strauss - Winterlust, Polka Schnell op.121
Wesoła polka autorstwa mniej znanego przedstawiciela wiedeńskiej dynastii Straussów. Miły akcent na koniec. Z górki na pazurki.


Ilustracja - to oczywiście nie jestem ja. To Ryszard Strauss, autor Symfonii Alpejskiej, która jednak jest cosik za długa by mogła być na tej liście... Przepraszam Rysiu. Ale za to jesteś na zdjęciu i naprawdę pięknie wyglądasz w tym śniegu :)

niedziela, 8 stycznia 2017

Zygmunt Noskowski - reaktywacja...

Już dawno wspominałam tu, ze dam artykuł o Zygmuncie Noskowskim. Było już o nim przy okazji jego genialnego poematu Step w marcu 2015 roku, ale moim zdaniem o wybitnych ludziach nie wystarczy napisać raz... zwłaszcza o takich jak Noskowski.

******
Zygmunt może nie należał do najwybitniejszych kompozytorów wszechczasów, ale był naprawdę ważną postacią w swojej epoce i w swoim kraju.

Zygmunt Noskowski
Nie lubił Chopina?
Urodził się w 1846 roku w Warszawie, w rodzinie notariusza Józefa Łady-Noskowskiego i Amelii de Salis-Noskowskiej. Miał dziesięcioro rodzeństwa, oprócz tego jego rodzice utrzymywali także piątkę dzieci Andrzeja Towiańskiego (tego, co miał wpływ na Mickiewicza...). Pani Amelia była wielką entuzjastką jego nauk, stąd też dom Noskowskich był jednym z głównych ośrodków towianizmu na ziemiach polskich.

I tu ciekawe - ponieważ Fryderyk Chopin nie lubił Towiańskiego, to Noskowscy nie lubili Chopina i w ogóle nie słuchali jego muzyki! Młody Zygmunt był przez to wychowanie zupełnie anty-chopinowski - dopiero potem docenił dokonania Frycka i stał się jednym z najzagorzalszych jego propagatorów. I przestał być towiańczykiem.

Naukę muzyki (fortepianu i skrzypiec) rozpoczął w 1851 roku w gimnazjum realnym w Warszawie.Talent muzyczny Zygmunta odkrył nasz inny romantyczny boss - Ignacy Feliks Dobrzyński, kolega Chopina ze szkoły i autor Symfonii Charakterystycznej. Obok Stanisława Moniuszki, stał się jednym z idoli i mistrzów młodego kompozytora.

Podobno wziął udział w powstaniu styczniowym, ale nie wiadomo...  W latach 1864-67 studiował w warszawskim Instytucie Muzycznym, grał potem na skrzypcach w orkiestrze Teatru Wielkiego.

Ciekawe, że w 1871-72, gdy uczył muzyki w Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych, stworzył system zapisu nutowego dla niewidomych. Co to było dokładnie - nie dowiemy się, bo niestety nie zachowało się do naszych czasów.


Berlin, Konstancja, Weimar
No tak, studiował też w Berlinie, gdzie skomponował swoje pierwsze ważne utwory i zaczął tworzyć symfonię. Miał też czteroletni epizod w Konstancji (1876-80), gdzie jego nauczyciel z Berlina, Fryderyk Kiel, załatwił mu posadę dyrygenta w Towarzystwie Śpiewaczym Bodan.

W 1880, w Badan-Baden, Zygmunt spotkał się z muzycznym gigantem - Franciszkiem Lisztem, któremu bardzo podobały się krakowiaki Zygmunta i jego kwartet fortepianowy op.8. Wziął nawet udział w prawykonaniu tego kwartetu w Weimarze.
Resursa Obywatelska w Warszawie. Tu 10 XI 1875 odbył się koncert kompozytorski Noskowskiego.


Powrót do Warszawy
W tym samym 1880 roku, Noskowski powrócił do Warszawy i postanowił odbudować tam życie muzyczne. Nie było u nas stałych orkiestr ani tak naprawdę szkół muzycznych, strasznie byliśmy muzycznie zacofani, przez te okropne zabory i prześladowania. Rusyfikacja, bieda, dziadostwo, zamykanie polskich ośrodków kulturalnych. A w Petersburgu - działa pan Czajkowski, panowie z Potężnej Gromadki, muzyka sobie kwitnie i pięknie się rozwija. Naszym kosztem? Tak, naszym kosztem.

Noskowski zaczął od rekonstrukcji chóru Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, udzielania bezpłatnych lekcji śpiewu. Potem jego celem były cotygodniowe koncerty symfoniczne w Warszawie. Chciał powołania stałej orkiestry symfonicznej, bo dotychczas bywały tam tylko orkiestry przyjezdne, i grały tylko hity kompozytorów zagranicznych, podczas gdy dzieła naszych kompozytorów zalegały w szufladach. Orkiestra została założona w 1881 roku, ale rok później niestety już jej nie było. Upadła. Podobnie jak dwie inne orkiestry założone później przez Noskowskiego. Nie było funduszy...

Organizował też koncerty kameralne, razem ze znakomitym pianistą Aleksandrem Michałowskim i Stanisławem Barcewiczem. Sam często występował podczas nich jako skrzypek, altowiolista, pianista, a nawet śpiewak - i ludzie uważali, że on się w ten sposób po prostu po chamsku reklamuje. A to nie była prawda. On po prostu nie miał pieniędzy by płacić innym muzykom.

Dzięki Noskowskiemu, po pewnym czasie warszawskie życie muzyczne zaczęło być regularne i wreszcie zaczęto grać dzieła naszych kompozytorów.

Od roku 1886 prowadził klasę kompozycji w Instytucie Muzycznym w Warszawie. Jego najsłynniejsi uczniowie to Karol Szymanowski, Ludomir Różycki, Mieczysław Karłowicz, Grzegorz Fitelberg, Apolinary Szeluto... To on ich wszystkich wykształcił.

Zmarł w 1909 roku w Warszawie. Miał 63 lata.

***
Jego najpopularniejszy utwór to śpiewana do dziś piosenka Zima zła do słów Marii Konopnickiej. Tak, moi państwo. Jako smarkacze śpiewaliśmy piosenkę Noskowskiego i nawet o tym nie wiedzieliśmy!!!
 
Skomponował pierwszy polski poemat symfoniczny - Step. Miała być to uwertura do opery na podstawie Ogniem i mieczem, no ale niestety... ta opera nie powstała. Za to powstał poemat. Jedno z najlepszych naszych dzieł symfonicznych epoki romantyzmu, wspaniale oddające atmosferę książki Sienkiewicza.


Oprócz tego trzy symfonie, z których niezwykle urokliwą jest III symfonia Od wiosny do wiosny (1903).

Morskie Oko - uwertura koncertowa, tym razem inspiracją było słynne tatrzańskie jezioro. Przeważająca większość kompozytorów lubiła góry, hehehe, takie skrzywienie zawodowe? ;)

No i dzieło kameralne - kwintet fortepianowy op.8, w którym partię fortepianu podczas prawykonania zagrał Liszt.

Część I
 Części II i III

  Część IV
                       


 -------------------------------------
Szczęścia w Nowym Roku! 
Jakoś się rozkręcimy, obiecuję! :)

sobota, 31 grudnia 2016

Na Sylwestra - podsumowanie!

Dziś mamy 31 grudnia, pora wreszcie podsumować 365 dni naszej pracy!
W roku 2016, drugim roku istnienia tego bloga, zostały tu opublikowane 62 wpisy (ten też się liczy).

Z ogromną radością muszę przyznać, że naprawdę dużym zainteresowaniem cieszyły się artykuły związane z muzyką polską. To naprawdę wspaniały i bardzo budujący fakt. Nasza rodzima sztuka zawsze powinna być dla nas priorytetem!🎵😀
2016... 2017...

Oto 12 najpopularniejszych  postów napisanych przeze mnie w 2016 roku.
Zobaczcie, w co najchętniej klikaliście i co, mam nadzieję, czytaliście ;)

I - 10 koncertów fortepianowych, które trzeba znać

II - Chopin - nieznane preludium nr 27

III - Józef Krogulski - Mozart z Tarnowa?

IV - Gustaw (Mahler) z IV części Dziadów

V - O Čiurlionisie

VI - Maliszewski - wielki zapomniany?

VII - Ptaki w muzyce

VIII - Goplana - moja recenzja

IX - Dwie wyspy umarłych

X - Wakacje z Karolem

XI - Gwiazda Ludomira

XII - Polskie koncerty fortepianowe!

Udanego Sylwestra, kochani miłośnicy muzyki! :D 💙🎆

Ilustracja: fotograf to oczywiście ja... Kto zgadnie jaki utwór jest na zdjęciu?

piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Wesołych świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim moim Czytelnikom! Również tym, którzy trafili tu przypadkiem i szybko wyszli... ;)

Wspaniałych świątecznych chwil. Szczęścia i zdrowia, zdrowia przede wszystkim! I jeszcze więcej wspaniałej muzyki, dla nas wszystkich! 

Ilustracja: francuska kartka świąteczna z przełomu XIX i XX wieku, znaleziona na Pintereście ;)

sobota, 17 grudnia 2016

Polskie koncerty fortepianowe!

Zarząd tego bloga, czyli ja, postanowił, że dziś napiszemy tu o polskich koncertach fortepianowych. Możecie wierzyć lub nie, ale artykuły o polskiej muzyce mają na tej stronie zawsze dużo wyświetleń.To bardzo pozytywne.:)

Jeśli dopiero zaczynacie słuchanie koncertów fortepianowych, polecam inną naszą listę, z arcydziełami, od których warto zacząć:
→KLIK

A teraz...
...pięć dzieł, które trzeba znać, rodacy!


UWAGA:Chopinów i Lutosławskiego nie ma. Szymanowskiego Symfonii Koncertującej  na fortepian i orkiestrę też... ;D
Tutaj przygotowana przeze mnie playlista z wszystkimi (mam taką nadzieję) polskimi koncertami fortepianowymi znalezionymi na YouTube. Od Lessela i Chopina aż do Pendereckiego i Lutosławskiego. Szymanowski też tam jest...
→ KLIK

To zaczynamy.

1.Ignacy Feliks Dobrzyński - Koncert fortepianowy As-dur, op.2 (1824)
 Koncert bardzo młodego twórcy, siedemnastoletniego. Nigdy nie był wykonywany za jego życia. Dzisiejszą formę utworowi nadał kompozytor Krzysztof Baculewski. Wczesnoromantyczny, bardzo klasyczny w formie i z krakowiakiem w ostatniej części. Rok po napisaniu tego koncertu, Dobrzyński został uczniem Józefa Elsnera - i tym sposobem stał się kolegą Chopina ze szkoły ;)

2.Józef Władysław Krogulski  - I Koncert fortepianowy E-dur (1830)
On miał 15 lat jak to napisał, kapujecie? Piękny wczesnoromantyczny koncert, pogodny, optymistyczny, w formie zbliżony do koncertów Chopina i Hummla. Zachwyca niebywałą wirtuozerią i melodiami, które jak raz wejdą w łeb, to już nie wyjdą... W pierwszej części fortepian dosłownie "wpływa" na morze orkiestry... A trzecia zaskakuje swym rytmem - czyż nie jest to antycypacja jazzu i ragtime'u? Tak samo jak w ostatniej sonacie Beethovena, mamy tu do czynienia z prawdziwym dziewiętnastowiecznym boogie-woogie. Nic, tylko tańczyć, moi państwo.

3. Ludomir Różycki - I Koncert fortepianowy g-moll, op.43 (1918)
Polska odzyskiwała niepodległość, a Ludomir pisał koncert. I jest to piękny koncert! W sam raz na taką okazję.Wspaniała instrumentacja, pierwsza część lśni i mieni się po prostu, a ostatnia - to prawdziwie groteskowy mazurek w typowo "Różyckim" stylu.On naprawdę miał własny styl i można go łatwo rozpoznać. I te impresjonistyczne akordy... Uwielbiam ten koncert, jest po prostu genialny!

4.Witold Maliszewski - Koncert fortepianowy b-moll, op.27 (1938)
Mój osobisty faworyt na liście. Nie jest jakimś słodziutkim romantycznym koncercikiem czy wirtuozerskim popisem. Pisany pod wpływem twórców Potężnej Gromadki i innych Rosjan (Maliszewski był uczniem Rimskiego-Korsakowa, do czasów rewolucji mieszkał w Rosji), brzmi już w niektórych miejscach groteskowo i modernistycznie, np. ten ksylofon i glissanda... Pierwsza część, niepewna, rozedrgana, pełna kontrastów, jest absolutnym arcydziełem, z tym nawiązaniem do II Koncertu Rachmaninowa na początku. Zresztą druga też, ten chromatyczny walc, ma dużo unikalnego uroku. A trzecia, również neurotyczna i groteskowa, opiera się na rytmie mazura.

5.Grażyna Bacewicz - Koncert fortepianowy (1949)
 A na koniec koncert fortepianowy naszej genialnej twórczyni, uważanej przez wielu za najwybitniejszą kompozytorkę w historii. Pisany już po wojnie, jest utrzymany w stylu neoklasycznym. Brawurowy i nowoczesny (ale przecież tonalny i w sam raz do słuchania), z elementami ludowymi w części trzeciej. Od czasów romantyzmu wiele koncertów ma część trzecią inspirowaną muzyką ludową - nie wiem czemu, ale jest to szalenie sympatyczne...

No i to tyle, lista krótka, mam nadzieję, że się spodoba. Najbardziej znanych dzieł nie ma i o to przecież chodzi.;D

Playlista nie uzależniona od mojego gustu, jest powyżej.

Zobaczymy się jeszcze przed świętami... Cześć :)
_________________________________
Obrazek: wnętrze fortepianu marki Małecki, znalezione na fm.forte.pl
Skoro polskie koncerty, to i polski fortepian musi być.

sobota, 10 grudnia 2016

Ave Cesar!

Dziś są urodziny Cesara Francka (1822-1890). To jest popularny kompozytor, i to bardzo popularny, ale w Polsce jakoś nie bardzo. Na zachodzie grywa się go często, jest w prawdziwej czołówce.

Był belgijskim kompozytorem, pianistą i organistą wirtuozem, twórcą symfonizmu organowego. Czytałam gdzieś, że wszystkie jego ważne dzieła powstały po pięćdziesiątym roku życia. Dobrze, że dane mu było żyć te 72...

Ten jego portret przy organach jest po prostu zjawiskowy. On tu wygląda tak mrocznie...

Bez przesady, to nie był jakiś ponurak, tylko równy gość, a jego muzyka ma w sobie sporo życia i pogody. Jego najpopularniejsze kompozycje to sonata skrzypcowa, Symfonia d-moll, Wariacje Symfoniczne na fortepian i orkiestrę, pieśń Panis Angelicus oraz mój ukochany kwintet fortepianowy f-moll :))

To dzieło po prostu wgniata w fotel... Jak sobie to puściłam pierwszy raz, to w ogóle się tego nie spodziewałam. Niezapomniane wrażenia, muzyka nie z tego świata...

 Zresztą, chyba trzeba być totalnym beztalenciem, żeby schrzanić taką piękną formę jaką jest kwintet fortepianowy. Większość kwintetów, za które się biorę, to skończone arcydzieła. 🎶

Zostawiam więc dwa absolutne must hear na dziś:

Kwintet fortepianowy f-moll (1879)

Symfonia d-moll (1889)
***

Krótko dzisiaj, wiem. Franck tu poprzednio był chyba tylko raz - w Walentynki, jego sonata skrzypcowa. No i będzie jeszcze przy okazji listy fajnych kwintetów. Genialny z niego facet, więc życzmy żeby mu popularność nie spadła i słuchajmy :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...