niedziela, 19 listopada 2017

Karol Kurpiński forever 2

Ja wiem, że jest mnóstwo tematów na które można by pisać i że jeden wpis o Kurpińskim już tu był...no ale... Muszę napisać drugi, po prostu muszę, jego muzyka jest super i naprawdę potrzebuje fanów.
 
no co ;_;
Więc ja, ubogi bloger, robię co mogę - czyli piszę.

Od razu zastrzegam, że dzisiejszy wpis to będzie głównie muzyka, niestety historycznie w temacie pana Karola nie jestem specem, bo opieram się tylko na tym co znalazłam w necie. Postaram się o  książki jak się wreszcie uporam z obowiązkami nie-blogowymi... których niestety trochę jest.

A teraz, moi państwo, przygotujcie się na dużą dawkę Karola Kazimierza Kurpińskiego. HAHAHA.

nie zabijajcie

Już za pasem kolejna rocznica powstania listopadowego. Kojarzymy wszyscy Warszawiankę, prawda? Ja wiem, że niektórzy nie... to smutne :'( Kurpiński jest również autorem innej pieśni powstańczej, która obecnie jest niestety zapomniana. Chodzi o Litwinkę, czyli hymn Legionów Litewskich. O jej popularności w epoce świadczy m.in. fakt, że jej melodia została użyta przez Ryszarda Wagnera w uwerturze Polonia, obok Mazurka Dąbrowskiego i Witaj, majowa jutrzenko. Jak twierdzą niektórzy, aluzja do niej pojawia się także w Fantazji f-moll Fryderyka Chopina.


Skoro o patriotycznych utworach mowa, to proszę, mamy również fugę na temat Jeszcze Polska nie zginęła, ale niestety w wykonaniu programu do nutek. No niech ktoś to nagra i wrzuci na YT, proszę! Kurpiński skomponował ją w 1821 na fortepian, natomiast w orkiestrowej wersji pierwszy raz (i chyba ostatni też niestety) zabrzmiała 1 stycznia 1831 roku w Teatrze Wielkim. Utwór został kompletnie zapomniany po klęsce powstania.


Przejdźmy z tego do utworu religijnego, jakim jest Te Deum, skomponowane w 1829 roku z okazji koronacji cara Mikołaja I na króla Polski.

Kurpiński, Elsner (nauczyciel Chopina) oraz Soliva (włoski kompozytor) mieli skomponować  trzy dzieła -  Veni Creator, Te Deum i Mszę Uroczystą, no i pan Karol wylosował Te Deum

Warto przy tym zaznaczyć, że wersja wydana na płytach CD pod dyrekcją Wojciecha Czepiela w 1996, nie jest wersją oryginalną. Partyturę Kurpińskiego przerobił i to podobno diametralnie, dwudziestowieczny kompozytor i dyrygent Jerzy Dobrzański.

Ja słucham wersji oryginalnej, z koncertu który odbył się w 2011. Dyryguje tu szwajcarski dyrygent Kaspar Zehnder. Niestety pod koniec mamy ok. 10-sekundową lukę spowodowaną przerwą na łączach, ale nie narzekajmy. Dzieło powala po prostu, na szczęście nie objętością, ale mocą!


Tak btw, to Józef Elsner chyba wtedy napisał tę mszę uroczystą... bo  coś widziałam takiego na YT. Nie martw się, Józek, o Tobie też wkrótce napiszę.

Opera, którą w poprzednim wpisie prawie zupełnie pominęłam (jak ja mogłam tak postąpić, no jak??), to była specjalność pana Karola. Napisał ich około 30! No ale... mało się zachowało. W całości tylko 9.

Np. z opery Dwie chatki jest tylko uwertura. Opera ta powstała w 1811 roku, kiedy Kurpiński miał 26 lat. A ponieważ kompozycji uczył się sam, a to jego druga opera, to ta uwertura wydaje się być po prostu za dobra... Wg. informacji z TEGO źródła, to rękopisu nie ma, a uwertura ukazała się drukiem w opracowaniu Witolda Rowickiego... czyli tak naprawdę nie ma dowodu, że to napisał Kurpiński. Nie takie hece się odbywają, zresztą przeczytajcie sobie proszę TEN TEKST, bo on jest świetny. 
Uwertura też jest świetna.


Opery zachowane w całości to np. Jadwiga, królowa Polski.


Albo Zamek na Czorsztynie, czyli Bojomir i Wanda.Wiecie, w niektórych empikach są takie fajne komputery przy których można zapoznać się z obecną w asortymencie muzyką... Ostatnio tam byłam  i oczywiście sprawdzałam co wyskoczy gdy się wpisze imię i nazwisko bohatera dzisiejszego wpisu... No i wyskoczył Zamek na Czorsztynie. Posłuchałam jednej arii - Jeszcze za króla Michała. To jest cudne :D Haha, już wiem co chcę pod choinkę!

A tutaj uwertura.


To skoro już były trzy uwerturki, to może coś z muzyki kameralnej teraz, bo warto wiedzieć, że i taką pan Karol pisał.

Fantazja C-dur na kwartet smyczkowy. Jak dla mnie wyborna.


A na koniec... utwory fortepianowe!

Najpierw, fantazja c-moll Chwila snu okropnego. Myślałam, że nie ma żadnego nagrania, a tu przypadkiem znalazłam! Ś.p. pani Lidia Kozubek przy fortepianie.
Ten utwór zasługuje na naszą szczególną uwagę. Jest wyjątkowy w fortepianowej spuściźnie Kurpińskiego, chodzi o jego budowę.


I jeszcze jedno. Polonez. Nie będzie to Witaj królu/Cześć Ci, Polsko/Polonez koronacyjny w D-dur (tak, on funkcjonuje sobie pod tymi trzema nazwami), tylko skromny, melancholijny polonez w d-moll. Ja wiem, że po polonezowych rewolucjach Chopina, nikomu się nie chce słuchać tych wcześniejszych... no ale.. trzeba.
Zwłaszcza, że mamy tu do czynienia z historycznym instrumentem, który ma taki piękny dźwięk...

Ech, czemu ja nie umiem pisać.

***



 Ten budynek w prawym górnym rogu to kościół we Włoszakowicach, czyli jego wsi. Znajdują się w nim organy z 1750, na których Karol miał pewnie okazję grać, jego ojciec był tam organistą. W środkowym rzędzie po lewej jest fragment Chwili snu okropnego, po prawej fragment okładki Zamku na Czorsztynie... a poniżej Polonez pod gołym niebem Kornelego Szlegela i Teatr Wielki...
Więcej już chyba nie trzeba tłumaczyć. 

***

LINKI
BARDZO FAJNE


Ech... w ogóle... czy ktoś tu miłuje Karola tak samo jak ja?💔

😢

Mój poprzedni wpis o nim jest TUTAJ.

czwartek, 9 listopada 2017

Muzyka na obój...?

No tak... czasem tak przyjdzie do głowy odpalić jakiś utwór dawno nie słuchany.

Wspomnienie Drezna (1846) Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego to krótkie trio skomponowane na obój, fortepian i wiolonczelę. To jest chyba najpiękniejsza rzecz na obój, którą słyszałam. Melodia jest tak piękna i wzruszająca... i ten akompaniament fortepianu... a potem, gdy melodię przejmuje wiolonczela...nie, czy to się dzieje naprawdę??? To jest takie cudowne... Żałuję, że nie gram na oboju!!

Pisałam tu już o Dobrzyńskim parę razy, ale tego jeszcze nie dawałam, prawda? To przyszedł wreszcie na to czas.

Czy jest coś cudowniejszego niż muzyka kameralna?

Kupiłam sobie dzisiaj płytę z muzyką kameralną i słuchałam już trzy razy :D Oczywiście z polską muzyką, haha, kompozytorów dwóch, kto zgadnie? Ja nie chcę zdradzać póki co, bo mam pewien plan... wkrótce dojdzie on do skutku.   

Pozdrawiam ;)                                                                                   

środa, 1 listopada 2017

Wszystkich Świętych'17

Z powodu dzisiejszego i jutrzejszego święta tradycyjnie zmuszam do proponuję posłuchać jakiegoś requiem.
Dziś będzie to Requiem Es-moll Józefa Kozłowskiego (1757-1831).
Józef Kozłowski
Józef Kozłowski urodził się w polskiej rodzinie ziemiańskiej niedaleko Propojska (obecnie Sławograd na Białorusi), ale większość życia spędził w Rosji. Był nauczycielem muzyki Michała Kleofasa Ogińskiego. W latach 1786-96 służył w armii rosyjskiej ( w randze oficera) i brał udział w wojnie z Turcją (1787-91), tam też zwrócił na siebie uwagę księcia Grigorija Potiomkina... który mówiąc krótko załatwił mu karierę muzyczną w Rosji. Dzięki Potiomkinowi Kozłowski został dyrektorem carskich teatrów w Petersburgu. Skomponował muzykę do Niech rozgrzmiewa pieśń zwycięstwa, pierwszego hymnu Rosji, spopularyzował w Rosji poloneza, jest również twórcą romansu rosyjskiego jako gatunku muzycznego.

Dobra, tyle wystarczy!

Teraz o samym requiem.

Msza została skomponowana w 1798 roku i jest poświęcona pamięci króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Jest to po prostu arcydzieło. Muzyka tak piękna, uroczysta i poruszająca... nie będę nic więcej mówić, posłuchajcie. Późny klasycyzm w swojej najlepszej postaci.

Pozdrawiam!

No i znowu narzekam na siebie, że się rozpisać nie umiem.

piątek, 27 października 2017

Józef Wieniawski - zapomniany brat Henryka

Wpis miał być o kim innym, ale trafiłam w internecie na utwór Józka i szalenie mi się spodobał.

O Henryku Wieniawskim słyszał właściwie każdy, Kujawiak a-moll, Legenda, konkurs w Poznaniu itp. Natomiast jego brat, pianista, pozostaje trochę niedoceniony, choć przecież spokojnie dorównywał mu talentem.

Józef Wieniawski

Józef Wieniawski (1837-1912) tak jak Tausig i Zarębski, talent szlifował pod kierunkiem Franciszka Liszta. Z Zarębskim łączyła go jeszcze jedna rzecz. Fortepian dwuklawiaturowy braci Mangeot. Wieniawski i Zarębski byli jednymi z nielicznych wirtuozów gry na tym wyjątkowym instrumencie.

Oprócz Liszta, do grona jego nauczycieli należał także Charles-Valentin Alkan, niesamowicie ciekawa i enigmatyczna postać w muzyce... 
No kiedy ja o nich wszystkich napiszę :'(
Utwór, który dziś polecam Wam posłuchać, to koncert fortepianowy g-moll op.20 z 1858. Jak słusznie zauważył jeden z komentatorów na YouTube, słychać w nim wpływ Liszta, ALE moim zdaniem - na szczęście! - niezbyt duży. Dlaczego? Otóż ja zawsze uważałam, że w bardzo dobrych skądinąd koncertach fortepianowych pana Liszta trochę brakuje melodii. Natomiast u Wieniawskiego jest ich mnóstwo. Cały koncert przepojony jest niezwykłym liryzmem, w każdej części mamy przecudne, chwytające za serce melodie, melancholię, żal i żar!

Słucham już tego dzisiaj trzeci raz!

Chyba coś czuję, że zaktualizuję post o polskich koncertach fortepianowych!
To cudeńko zasługuje na fanów! ❤❤❤

niedziela, 22 października 2017

Lisztomania 2017

Dzisiaj są urodziny Liszta, więc napiszemy coś sobie na spontanie ;D

Nie jestem może lisztomaniakiem, ale szacunek i podziw dla jego twórczości mi od dawna już wcale nie mija. Co innego jego osoba...

Ale i tak, należą mu się plusy. Zarębski, Tausig to jego uczniowie, co chyba doskonale wiadomo moim stalkerom uważnym czytelnikom mojego bloga. No i Wagner... nie dość, że połączyła go nić uczucia z jego córką, to jeszcze wziął od Papy Franza akord tristanowski i podobno jeszcze kilka fajnych muzycznych rzeczy...

Mija dziś 206 lat odkąd ten genialny kompozytor przyszedł na świat i z tej okazji wklejam tu sobie jego dwa utworki.

Pierwszy to Dolina Obermana, fragment fortepianowych Lat pielgrzymki, inspirowany pewnym przepięknym miejscem w Szwajcarii. Fanom Franza na pewno znany. Moim zdaniem najlepszy. W mej topliście wyprzedził nawet Funerailles.

A drugi to etiuda Ricordanza. Motyw z jej początku został zacytowany w piosence A Dream Is A Wish You Heart Makes z filmu Kopciuszek. Tak, wzięli i "zsamplowali" to w tym Holiłódzie, dobrze że się przyznają. W ogóle to uważam, że ta piosenka też jest bardzo ładna (ale ma głupi tekst).

***

Nie piszę tu ostatnio niestety tak często, jak bym chciała. Co nie znaczy, że olewam Spacerkiem po klawiszach. Jestem świadoma, że to jeden z nielicznych polskich blogów poświęconych tej tematyce. A tych regularnie aktualizowanych jest jeszcze mniej... Więc nie mogę przestać, muszę to kontynuować.

Dlatego też bardzo Was zachęcam do komentowania, wyrażania swoich opinii i wskazywania jakichś fajnych tematów, o których chcielibyście poczytać. Po za tym, na komentarze odpowiadam szybciej niż piszę nowe posty ;) Aha, no i koniecznie piszcie mi o jakichś błędach czy popsutych rzeczach które tu zauważycie, np. niedziałające linki, obrazki, filmiki które zniknęły z YouTube itp.

Zainspirowało mnie trochę działanie Tumblra i przycisk "submit a post". Zastanawiam się nad uruchomieniem specjalnej skrzynki na którą Wy - jeśli oczywiście chcielibyście - moglibyście przysłać jakieś swoje artykuły.

Jestem jak najbardziej otwarta na współpracę... a teraz pomału opracowuję już kilka wpisów na listopad... ewentualnie ostatnie dni października jeszcze ;)

Napiszcie co o tym wszystkim sądzicie, proszę Was bardzo!

A btw, to lubicie w ogóle dzisiejszego solenizanta? :D
Jakie utwory najbardziej?

sobota, 7 października 2017

Kłopotliwy Karol Tausig

Dawno już chciałam o nim napisać.

Karol Tausig

Karol Tausig (1841-71) to polski pianista i kompozytor o korzeniach czesko-żydowskich, jeden z najwybitniejszych wirtuozów  fortepianu w historii. Jego pierwszym nauczycielem muzyki był jego ojciec, Alojzy, od 14 roku życia uczył się zaś u samego Franciszka Liszta w Weimarze. Kolegował się również z Wagnerem i Brahmsem i... sprawiał im kłopoty.

Podobno kiedyś przez niego lisztowska Symfonia Faustowska, już skończona, ale jeszcze nie opublikowana, trafiła do kosza na śmieci! Na szczęście Liszt ją potem odnalazł.

Innym razem, Karol wziął od Wagnera rękopis uwertury do opery Tannhäuser i dał to Brahmsowi, ot tak po prostu. Brahms się oczywiście bardzo ucieszył, bo był kolekcjonerem różnych muzycznych manuskryptów. Niestety, gdy Rysiek się dowiedział, posądził Johannesa o bezprawne przywłaszczenie sobie jego własności. Nie wyobrażacie sobie, jak Brahmsowi było przykro - przecież dostał ten rękopis od sympatycznego, nonszalanckiego "troszeczkę" młodzieńca, niczego nie ukradł. Autor Lohengrina nie przestał oskarżać go o brzydkie rzeczy, więc szlachetny Johannes odesłał mu rękopis i list z przeprosinami. Kto tu powinien kogo przepraszać... Oczywiście w odpowiedzi ta świnia Wagner (utalentowana świnia) wcale nie przysłała mu podziękowań, tylko kolejne niemiłe słowa.

A wszystko przez Tausiga. :P


Wszyscy wiedzieli jakie z niego ziółko...

Oprócz koncertowania, nasz huncwot zajmował się również komponowaniem i transkrybowaniem utworów innych kompozytorów. A pisał zarówno na fortepian, jak i na orkiestrę.  Niestety, podróże koncertowe, jak to często bywa, nadszarpnęły jego zdrowie. Zachorował na tyfus i zmarł w Lipsku w roku 1871, mając lat niespełna 30.

Quem di diligunt, adolescens moritur - czemu to takie prawdziwe? :'(

***

Teraz to, co wszyscy kochamy najbardziej, czyli słuchanie.

Niestety z orkiestrowych kompozycji nie zachowały się żadne - za to wszystkie ocalałe dzieła fortepianowe (oprócz transkrypcji) zostały nagrane przez brazylijskiego pianistę Artura Cimirro dla naszej świetnej wytwórni Acte Préalable.

Warto wiedzieć, że Tausig dokonał też bardzo dobrej transkrypcji I Koncertu fortepianowego Chopina i jest to oczywiście transkrypcja orkiestrowa. Obecnie nie można jej posłuchać na YT, ale jeśli ktoś by chciał to mogę ją prywatnie udostępnić.

Najpierw więc świetne Ungarische Zigeunerweisen, uznawane za jego najlepszą kompozycję, rodzaj rapsodii inspirowanej muzyką cygańską i węgierską.Genialny hołd oddany jego nauczycielowi Lisztowi.
Część II


Tutaj bardziej romantycznie. Marzycielski, melodyjny i przecudowny Nokturn z op.3.




Pozostając nadal w sentymentalnych klimatach, Impromptu op.1, czuć nutkę chopinowską...


A tu brawurowa transkrypcja słynnego Cwału Walkirii Wagnera. Jest naprawdę świetna, prawie tak dobra jak oryginał! Nie mam już powodu do biadolenia, że Liszt zrobił tylko jedną transkrypcję z całego Pierścienia Nibelungów, odkąd znalazłam to... i jeszcze jeden utwór poniżej...


Pieśń miłosna Zygmunta z tej samej opery Walkirii! Wybaczcie mi, ale jak tylko to zobaczyłam to musiałam tu dać. Naprawdę, Tausig, jestem Ci za tę transkrypcję wdzięczna chyba najbardziej, do dziś nie wiedziałam, że w ogóle to opracowanie istnieje ❤... Motyw miłości, który rozpoczyna ten utwór i co jakiś czas się w nim pojawia, to chyba mój ulubiony lejtmotyw z całego Pierścienia Nibelungów! CUDO! ❤


A żeby nie było, że z transkrypcji to tylko Rychu, skończymy tausigowskim opracowaniem Marsza Wojskowego Schuberta. Szczerze mogę powiedzieć, że podoba mi się bardziej niż oryginał na cztery łapy... oj, trzeba przyznać, że pod koniec Karol duuuużo pozmieniał...

I to tyle w temacie Tausiga. Po więcej transkrypcji i utworów (wliczając także fantazję opartą  na motywach z Halki nieocenionego Moniuszki naszego) Karola Tausiga, zapraszam na YouTube.

A te utwory które ja dotychczas zdążyłam od niego przesłuchać, są na tej playliście, będzie aktualizowana, bo Tausig pomału staje się moją nową obsesją w kolekcji.

I to by było na tyle. Pozdrawiam Was najserdeczniej.;D

środa, 4 października 2017

Nowe kategorie

Pomyślałam, że przydało by się jakieś słówko ode mnie na temat nowych kategorii na które podzieliłam moje wpisy :)

Linki znajdziecie w panelu po prawej stronie, no i oczywiście tutaj.

Ciekawostki - są to najczęściej krótkie artykuły, rzeczy odrobinkę szokujące albo tylko zahaczające o muzykę.

Dla początkujących - kategoria ta składa się głównie z "list przebojów", typu najfajniejsze koncerty skrzypcowe, fortepianowe, jakieś pojedyncze artykuły o "hitach muzyki klasycznej"... Myślę, że ktoś kto dopiero zaczyna znajdzie tam coś dla siebie ;)

Dziennik Pokładowy - to moje orędzia do ludu czytającego, związane najczęściej z funkcjonowaniem tej strony, czasem coś pamiętnikopodobnego.

Muzyka średniowiecza/renesansu/baroku/klasycyzmu/romantyzmu/XX wieku - tu pragnę jedynie nadmienić, że nie znajdują się tam wszystkie artykuły zawierające nazwisko jakiegoś kompozytora czy jakiś utwór, tylko te z większą dawką informacji na temat danej epoki.

Nie o muzyce - bardzo ciekawe rzeczy, ale nie związane z ogólnym tematem bloga. Na razie jest tam jeden artykuł, o rulonie polskim (zapraszam, bo to bardzo fajne jest), może coś jeszcze ciekawego znajdę to napiszę :)

Niespotykane instrumenty - czyli moja miłość <3. O instrumentach dziwnych, rzadkich, z różnych epok i zakątków naszej planetki.

Polska muzyka jest the best! - no tak, wiem, jak to brzmi, mało oryginalnie. Ale nie potrafiłam wymyślić nic lepszego na określenie moich artykułów o polskiej muzyce i jej twórcach, ukochanych przeze mnie niesamowicie.

Pory w roku w muzyce - wyodrębniłam tę tematykę, bo jest ciekawa. No i po za tym moją obsesją jest udowadnianie ludziom, że nie tylko Antek Vivaldi jest od pór roku w muzyce!

Przyroda w muzyce - moja kolejna obsesyjka, utwory inspirowane pięknem natury.

Uczniowie Chopina/Liszta - to z kolei wyodrębniłam, bo może fani tych kompozytorów będą nimi zainteresowani. Na razie nie jest ich wielu opisanych, ale będzie więcej.

Urodziny kompozytora - jak któryś ma urodziny i ja o nich pamiętam, to staram się coś napisać ;D

Zapomniani geniusze - a to przegląd tych kompozytorów, których dyletant prowadzący tego bloga i jeszcze paru innych ludzi (haha) uważa za naprawdę genialnych i źle potraktowanych przez panią Historię. Z najróżniejszych krajów i epok oczywiście.

I to by było na tyle. Oczywiście pod każdym wpisem znajdziecie inne, niewymienione tutaj tagi, np. nazwiska kompozytorów i tym też jak najbardziej można się kierować. Zrobiłam to wszystko, bo straszny bajzel się tu narobił (ciekawe z czyjej winy, hmm) przez te dwa i pół roczku. Ktoś mi też napisał kiedyś, że ciężko się odnaleźć... Mam nadzieję, że teraz jest lepiej ;D

Po zmienieniu szablonu znikł mi LinkWithin, nie wiem czemu, muszę go jakoś przywrócić.

Wpis muzyczny pojawi się niebawem, więc stay tuned & be prepared.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...