niedziela, 7 maja 2017

Powrót i parada siódmomajowa

Wracam na blog po tej trochę dłuższej przerwie. 

Dziś mamy urodziny dwóch gigantów z epoki romantyzmu - Johannesa Brahmsa (1833-97) i Piotra Czajkowskiego (1840-93). Nie wiem, którego lubię bardziej, Brahms miał genialną muzykę kameralną, fortepianową, koncerty i symfonie, natomiast Czajkowski... właściwie to samo, plus opery i balety.
Brahms i Czajkowski
Robimy im teraz razem przyjęcie, a Czajkowski nie miał o muzyce Johannesa  zbyt dobrego zdania. Uważał, że brodacz nie ma wyobraźni i inwencji melodycznej. Natomiast Brahms Piotra nie krytykował. On raczej nie miał zwyczaju wieszania psów na innych muzykach. Robili to za niego inni. Np. Eduard Hanslick, krytyk muzyczny, jeden z największych zwolenników muzyki Johannesa. Nie cierpiał za to Wagnera, Liszta, no i Czajkowskiego też. Jego zdaniem koncert skrzypcowy Rosjanina to muzyka która śmierdzi uszom. Serio.

Ja tam koncert Piotra Iljicza lubię, podobnie jak koncert brodacza z Hamburga, jednak ostatnio ich nie słucham. Trochę mi się ta estetyka przejadła... 

Nie wiem, co dać do posłuchania. W sumie oni obaj mi się trochę przejedli, choć nadal jestem wielkim fanem ;)

Macie tu nieśmiertelny drugi koncert Brahmsa, tym razem z niesamowitym panem Hamelinem w roli głównej :)


I szóstą symfonię Patetyczną Czajkowskiego też.


Kogo wolicie bardziej - Piotra czy Jasia?

Teraz już będą posty w miarę regularnie. Jest mnóstwo, mnóstwo spraw, które muszę tu poruszyć.

2 komentarze:

  1. A ja ich nie lubię obu :P Cieszę się na zapowiedziane nowe wpisy. Może będą bardziej lubiani przeze mnie kompozytorzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, gusta bywają różne :) Mam sporo pomysłów, zobaczymy za co wezmę się najpierw. :D

      Usuń



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...