wtorek, 4 października 2016

Luźny wpis...

No tak, weekend bez wpisu...

 Co tam słychać u mnie? Ostatnio... hmm, trochę sobie w wolnej chwili improwizuję na pianinie. To fajne, gdy ludzie z którymi mieszkasz nucą twoje melodie. Niefajne tylko gdy fałszują...

 Intermezzo A-dur Brahmsa śliczne, ale jeszcze nie umiem go perfekcyjnie. Książka Liszta o Chopinie leży odłożona, bo styl Liszta średnio mi leży... No wiecie, ta kwiecistość, te opisy polskich zwyczajów, słowiańskiej duszy, kobiet, ciągłe wspominanie o mało znanych dziś wierszach czy obrazach. Będę ją jeszcze czytać na pewno, ale nie teraz.

Ostatnio przezywa u mnie renesans Step Noskowskiego. Wspaniały poemat symfoniczny. Pisałam tu o nim już dawno. Ostatnio też skonstatowałam, że nie słuchałam tego... ponad rok... A przypomniałam sobie o nim, bo ktoś wrzucił na reddit jego kwartet fortepianowy. Nie znałam innych utworów Noskowskiego, więc wysłuchałam Morskiego Oka, Fantazji góralskiej, kwartetu i III Symfonii Od wiosny do wiosny. No tak, uchylę rąbka tajemnicy: będzie tu wpis o Noskowskim :)

 Nie zajmuję się tylko muzyką. Nawet gdybym mogła, tobym tego nie robiła. Stefan Kisielewski miał rację, muzyka... ogłupia. Jak każda monotematyczność.

Następny wpis już w weekend, przepraszam za zwłokę w poprzednim tygodniu... A teraz zostawiam was z bardzo pięknym utworem, którym jest Reverie (Marzenie) Henri'ego Vieuxtempsa...

Poświęćcie na to kilka minut w ten jesienny dzień...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...