sobota, 10 września 2016

Ten nudziarz Brahms

Brahms uchodzi za nudziarza - faceta, który specjalnie wydłużał swoje utwory żeby były nudne. Wagner nazywał go drewnianym.Tak drewnianym, że drzazgi sobie można wbić. Wielu ludzi na samo słowo Brahms puszcza sobie jego Kołysankę i idzie spać. Jeszcze inni bardzo się cieszą, przypominają sobie pewną znaną, pełną temperamentu cygańską melodię... z której komponowaniem Brahms nie miał jednak nic wspólnego. Większość ludzkości na szczęście i tak Brahmsa nie kojarzy i żyje sobie spokojnie bez deliberowania nad jego osobą...
Zacznijmy od tego, że to jest okropnie smutne, że właściwie żadna kompozycja Brahmsa nie jest przebojem, czymś na miarę Eine Kleine Nachtmusik, czy Lotu trzmiela. Jego Tańca węgierskiego nr 5 nie liczę bowiem, pisałam już, że to jest pozszywane z węgierskich melodii... Zupełnie niereprezentatywne dla jego twórczości. Kołysankę napisał zupełnie sam - jednak to nie przyczynia się do jego dobrej sławy. Ktoś rzuci "nudny Brahms", zaraz przypominamy sobie Kołysankę i aha, no jasne, sam sobie napisał melodyjkę, żeby mu się lepiej spało na własnym koncercie.
Młody Brahms, zanim brodę zapuścił.Nie wyglądał nudno :)

Jego koncerty, symfonie, muzyka chóralna, kameralna i fortepianowa - a nawet tylko jej fragmenty - są po za zasięgiem większości ludzi. I to jest smutne.

Ja przez pewien czas też uważałam, że Brahms był nudny, bo w internetach mnie nim straszyli. Wzięłam się do jego dwóch pierwszych symfonii i one mi się nie spodobały. Do tego stopnia że w ogóle go zignorowałam, i nawet sobie myślałam, że dobrze, że opracował te Tańce węgierskie, bo by w ogóle się niczym nie przysłużył. Tak samo nie podobało mi się Niemieckie Requiem.

Czas jednak mijał... posłuchałam jego genialnego kwintetu fortepianowego i sama byłam zdziwiona - to jest Brahms? Potem usłyszałam intermezzo A-dur, i przypomniałam sobie, że kiedyś już tego słuchałam... Jaki to wspaniały i wzruszający utwór... Potem postanowiłam wreszcie posłuchać jego I koncertu fortepianowego d-moll... i naprawdę zakochałam się w tym utworze!

A do posłuchania dziś to intermezzo A-dur op.118 nr 2, gra Henryk Neuhaus. Jakość nagrania nie powala, bo już trochę stare... ale interpretacja jest po prostu niesamowita. Ja też uczę się tego grać i umiem całkiem sporo :)

A tu intermezzo Es-dur op.117 nr 1, w wykonaniu Glenna Goulda. Jak widać, dobrze grał nie tylko Bacha.

 No to tyle, cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...