środa, 6 lipca 2016

Wakacje z Karolem

W zeszłym roku, na początku wakacji, były tu Wakacje z Igorem. Chodziło oczywiście o tego agenta Strawińskiego. Niestety, muszę przyznać, że przy bliższym poznaniu wiele stracił. Zarówno muzycznie, jak i nie-muzycznie.

Szymanowski za to zyskuje.

Niektórzy, jak to już poprzednio pisałam, boją się jego twórczości... bo ktoś im naopowiadał o ciupagach ukrytych w krzakach, albo puścił najostrzejszy fragmencik Harnasiów... Dzisiejsza notka ma za zadanie odczarować trochę Karola. Że nie ma się czego bać.
Tak, są wakacje, a my tu Karola słuchamy :D

No to must hear:

1. Etiuda b-moll op.4 nr 2 (1900-1902)
Czasem, zapominamy, że jest na świecie piękno. I wtedy właśnie posłuchajmy tego.
Z wczesnego okresu twórczości Karola, napisał to mając koło dwudziestki. To jeden z najpiękniejszych utworów, które słyszałam... Tego się nie da opisać... Teraz słyszę tę melodię w głowie i nie mogę się nadziwić jakie to jest...
Grzegorz Fitelberg przepięknie zaaranżował to na orkiestrę. Obie wersje polecam, chociaż sama lubię bardziej fortepianową.
Orkiestrowa --> //tutaj//

2.III Symfonia Pieśń o nocy (1916)
Tutaj odwrotnie - nie szukamy wzruszenia, tylko mocniejszych wrażeń.
Słowa - to poemat Pieśń o nocy perskiego poety z XIII wieku,  Dżalaluddina Rumiego, w tłumaczeniu tego wariata Tadeusza Micińskiego. Muzycznie - jest to dzieło bardzo awangardowe i oryginalne. Impresjonistyczno-ekspresjonistyczne,wiadomo...
Do słuchania w spokojną noc, na dworze, w dobrych słuchawkach. Wtedy efekt gwarantowany. Ja pamiętam, że właśnie tak tego pierwszy raz słuchałam...

3.Źródło Aretuzy na skrzypce i fortepian (1918)
Z cyklu Mity. Jak pierwszy raz to usłyszałam (a był to drugi utwór Szymanowskiego który poznałam, pierwszym była powyższa etiuda w wersji Fitelberga), to myślałam, że zwątpię... On musiał coś wziąć, zanim to napisał... Takie tam głupoty się kiedyś myślało.
Inspirowane greckim mitem o najadzie Aretuzie, w której zakochał się bóg rzeki Alfejos. Aretuza  uciekła przed nim na wyspę Ortygię leżącą u wybrzeży Sycylii, i zamieniła się w źródło... Ciekawy utwór, nie bójcie się, proszę!


4. IV Symfonia Symphonie concertante na fortepian z orkiestrą (1932)
A to jest jeden z moich ulubionych koncertów fortepianowych z okresu międzywojennego.
To znaczy... to koncert czy symfonia? Szymanowski chciał napisać koncert, ale nie wirtuozowski, tylko taki, który sam mógłby wykonywać... Wyszło trochę blado, więc podrasował partie orkiestrowe... i tak powstała "symfonia koncertująca" :)) Klawe to jest,  a zwłaszcza ostatnia część. Znów Karol popisał się wielką oryginalnością.

5.II Symfonia (1910)
Trochę nie w kolejności, ale cóż...
II Symfonia Szymanowskiego to jedna z ostatnich symfonii romantycznych w ogóle. Napisana jest w formie wariacji, Karol był z niej bardzo, bardzo zadowolony :)) Universal Edition, wiedeńskie wydawnictwo, chciało to opublikować, ale kompozytor zastrzegał się, że musi coś tam pozmieniać... I w końcu zostało to wydane przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne dopiero w 1954!! To dlatego ta cudna symfonia nie jest znana tak, jak na to zasługuje...



No to na tyle. Kolejna porcja rozrywki już za parę dni, cześć! :)

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...