czwartek, 28 lipca 2016

Einojuhani Rautavaara (1928-2016)

Wchodzę dziś na reddit i tam smutna informacja: Einojuhani Rautavaara nie żyje. Kojarzycie go w ogóle? Jak czytaliście mój niedawny post o ptaszkach w muzyce, to chyba tak... Fiński kompozytor,  jeden z najwybitniejszych  współczesnych twórców. Miał 87 lat.

Jak określić jego muzykę? Jest po prostu... epicka, jednocześnie nowoczesna i przystępna.

Nie będę tu już dawać Cantus Arcticus - za to jego I koncert fortepianowy. Dzieło oryginalne, nie dawno jednak się do niego przekonałam.

Tu zaś VIII symfonia.

Spieszmy się słuchać wybitnych kompozytorów - tak szybko odchodzą...

wtorek, 26 lipca 2016

Strumień Scharwenki

Wakacje nie dla każdego są czasem lenistwa. Lol, niektórzy mają pełne ręce roboty, i to nie muzycznej. Bo muzyka to nie robota, muzyka to rozrywka w wolnym czasie...

Łatwo tak powiedzieć!
Gdy bardzo się czymś interesujecie, to nazywacie to tylko rozrywką?

Od dzisiaj, do końca sierpnia, będą panowały tu trochę inne zasady.
Teksty będą częściej, za to krótsze, lżejsze. Jak ma się odwalić epopeję raz na tydzień, to jest masa pracy, a jakąś ciekawą notkę skreślić codziennie... czy co dwa, trzy dni...

Rozpoczęły się Światowe Dni Młodzieży. No ciekawe jak to się skończy... Ja się nie wybrałam, a Wy? 

***
Zacznijmy wreszcie coś o muzyce... Słucham ostatnio Franciszka Ksawerego Scharwenki (1850-1924). Wiecie, taki kompozytor, urodził się w Szamotułach, za zaborów. Jego ojciec pochodził z Czech, z Pragi, natomiast matka była Polką. On sam wybrał sobie narodowość niemiecką. Napisał cztery koncerty fortepianowe, oprócz tego symfonię i operę, zdaje się do libretta jakiegoś polakożercy... Może to dlatego Scharwenka jest u nas tak mało znany?

Pan Scharwenka w 1878 roku
A powinniśmy się nim interesować. Pięknie nawiązywał do polskiej muzyki ludowej. Po za tym był niesamowicie utalentowany. W jego koncertach, oprócz pięknych melodyj i orkiestracji, podoba mi się to, że przez cały utwór przewija się, różnie grany, jeden temat. Bardzo to fajne (kwiecisty mam język, ach), przez to dzieło jest bardziej przystępne, przypomina trochę poemat symfoniczny. Ludzie mają to do siebie, że lubią melodie, które znają, i tak jest właśnie z tym...

Oprócz tego, Scharwenka napisał cały szereg miniatur na fortepian. One są prawie zupełnie zapomniane, z wyjątkiem jednego Tańca polskiego, w es-moll. Bardzo ten utwór lubię, bo zawiera moje ulubione elementy, czyli nostalgię i zawadiackość... Swego czasu, dzieło to było bardzo popularne w Ameryce, aranżowano je na orkiestrę i inne składy...

Bo wiedzieć trzeba, że Scharwence wyjątkowo się w Ameryce udawało, mieszkał tam przez jakiś czas, koncertował, i nawet prowadził założoną przez siebie szkołę muzyczną. Wcześniej założył też konserwatorium w Berlinie. Jako pianista, miał (nie)przyjemność współpracować ze słynnym dyrygentem, Gustawem Mahlerem. Jakoś źle im się razem grało...ciekawe dlaczego...

Podobno znakomicie interpretował Chopina. Zresztą, tu mamy przykład, scherzo b-moll w jego wykonaniu.

To taki krótki guide do Scharwenki. Mam nadzieję, że nie zanudzam...

Tu jego III koncert fortepianowy cis-moll. Zwróćcie uwagę na ten temat, który się powtarza.

A tu przebój mistrza, Taniec polski es-moll. To mazurek, kujawiak, coś takiego... Bardzo piękne. I nie za trudne, choć chromatyka w temacie drugim trochę rozwala... Lol, nikt nie lubi chyba gąszczu kasowników.

Koncert fortepianowy z zaprzyjaźnionego, bliskiego tematyką kanału olla-vogala. Subskrybujcie, to jeden z najfajniejszych muzycznych kanałów na YouTube.

A taniec, to oczywiście mój kanał, HonorataMusica, który też polecam do subskrypcji. Już wkrótce nowa muzyka :)

No i na tym na razie skończymy, cześć.

niedziela, 17 lipca 2016

Ptaki w muzyce

Wakacje są, lato, ptaki śpiewają: pora więc to jakoś uczcić...
Dzisiaj będzie o wpływie ptasiego śpiewu na muzykę.
Kukułka inspirowała nie tylko muzyków, ale też budowniczych zegarów.(Wikimedia Commons)

Ptaki śpiewające... naprawdę śpiewają melodie, które człowiek sprawny w swoim fachu potrafi zapisać na papierze nutowym. Właściwie zawsze inspirowały muzyków. Najczęściej ich śpiew oddaje się za pomocą fletu i innych instrumentów dętych drewnianych, no i oczywiście charakterystycznych ozdobników. Np. trylu (to szybkie powtarzanie dwóch sąsiadujących ze sobą dźwięków). Nazwa już  wskazuje na jego ptasie (słowicze) pochodzenie...
W wieku dwudziestym ludzie nauczyli się nagrywać dźwięki, w tym odgłosy przyrody - można zatem wpleść ptasi śpiew w utwór orkiestrowy... czy nie zabija to jednak wypracowywanej przez tyle lat zdolności imitacji? Ciekawe.
Więc aby już nie nudzić, krótki przegląd najciekawszych utworów inspirowanych ptasimi śpiewami... od baroku po czasy współczesne...

1.Jean Philippe Rameu - Kura (1728)
Jeden z najbardziej znanych hiciorów Rameau i ogólnie najlepszych przedstawień kury w muzyce... i oczywiście w eleganckim barokowym stylu! W tym klawesynowym bądź fortepianowym utworze, ciągle słyszymy "ko ko ko". Hah, aż się prosi o mema, ale to na deser...


2. Ludwig van Beethoven - VI Symfonia Pastoralna cz. II Scena nad strumykiem (1808)
To byłby chyba grzech niewybaczalny, gdybyśmy nie wspomnieli o Pastoralnej Beethovena (już tu o tym pisałam, to moja ulubiona symfonia tego pana). Zwłaszcza, ze znaleźć tam możemy imitacje aż trzech różnych ptaszków: słowika, kukułki i przepiórki.Bohater przybywa na wieś, i tam wiadomo - ptaszki...


3.Camille Saint-Saens - Kukułka w głębi lasu (1886)
Utwór pochodzący ze słynnego cyklu Karnawał zwierząt. W jego skład wchodzi wiele utworów o ptasich tytułach: jest popularny Łabędź, jest Ptaszarnia, są Kury i koguty... Lecz z nich wszystkich najlepsza jest Kukułka, napisana na dwa fortepiany i klarnet. Klarnet genialnie oddaje śpiew kukułki, jego partia to właściwie tylko dwa dźwięki, powtarzane jako ku-ku. Natomiast akordy fortepianów genialnie budują tajemniczą atmosferę lasu.Mistrzostwo. Chyba mój ulubiony utwór z Karnawału.


4.Ottorino Respighi - Pinie rzymskie (1924)
Mamy już wiek dwudziesty, i jednego z najciekawszych twórców jego pierwszej połowy - Ottorino Respighiego. Ten genialny Włoch jako pierwszy kompozytor w historii użył w swoim utworze nagranego na płytę głosu ptaka. W trzeciej części Pinii rzymskich, pt.Pinie na Janikulum, w delikatną melodię orkiestry zostaje wpleciony autentyczny śpiew słowika. Wspaniale oddaje to spokojny, nokturnowy nastrój dzieła. Respighi napisał nawet w partyturze, jakie dokładnie nagranie ma być używane!
Warto także wiedzieć, że Respighi napisał także suitę na orkiestrę pt. Ptaki. Oparta jest ona na muzyce twórców barokowych, Kura Rameau też się tam pojawia...


5.Olivier Messiaen - Kwartet na koniec czasu - cz.III Otchłań ptaków (1942)
Oto Olivier Messiaen - najbardziej zakręcony na punkcie ptaków kompozytor w historii. Notował i studiował śpiewy ptaków europejskich i egzotycznych i wykorzystywał ptasie motywy w prawie każdym swoim utworze. Swoje najbardziej znane dzieło, Kwartet na koniec czasu (inspirowany Apokalipsą św. Jana) na fortepian, klarnet, wiolonczelę i skrzypce, pisał przebywając w stalagu w Zgorzelcu. Tam też zostało pierwszy raz wykonane. Część trzecia, Otchłań ptaków, jest napisana na klarnet solo. Co tam mamy? Ciszę, spokój, prawdziwą, mistyczną otchłań... 
Temu kwartetowi muszę kiedyś poświęcić całą notkę, to po prostu niesamowita muzyka...


6.Einojuhani Rautavaara - Cantus Arcticus (1972)
Jest to najbardziej znany utwór tego wybitnego fińskiego kompozytora. Podtytuł dzieła to Koncert na ptaki i orkiestrę...bo faktycznie tak jest. Tylko że tutaj ptaszki "hałasują" przez cały utwór, nie tak jak u Respighiego. Śpiewy ptaków zostały nagrane niedaleko koła podbiegunowego  w Finlandii. Ptaki, które możemy usłyszeć to między innymi skowronki i łabędzie krzykliwe.A do tego oczywiście ta potężna orkiestra! Brzmi to niesamowicie, wręcz kosmicznie. Gratka dla wielbicieli muzyki filmowej, naprawdę nie ma się czego bać. Rautavaara to jeden z najfajniejszych kompozytorów naszych czasów

***
Oczywiście, ptasie motywy wykorzystywali także Haendel, Prokofiew, Bartok, Rimski-Korsakow, Bałakiriew, Liszt, Grieg, Ravel, Milhaud i całe rzesze innych twórców... Moja lista jest jak najbardziej subiektywna, jest odbiciem tego co wiem, i tego co lubię...

A ja na przykład nigdy nie potrafiłam polubić The Lark Ascending, czyli Wzlatującego skowronka Ralpha Vaughana-Williamsa, który tak się wszystkim podoba...


 
 A teraz obiecany

DESER 


  

niedziela, 10 lipca 2016

Carl Filtsch - umarł, zanim zaczął żyć...

Chopin uważał go za swojego najzdolniejszego ucznia. Komponował już jako dziewięciolatek, koncertował mając lat trzynaście...
I zmarł mając piętnaście...
Carl Filtsch, 1844

Carl Filtsch. Urodził się w 1830 roku w Mühlbach (Sebeș) w Transylwanii, jako syn luterańskiego pastora. To ojciec był jego pierwszym nauczycielem muzyki. Potem uczył się w Wiedniu u Fryderyka Wiecka (ojca Klary Schumann). Jako dziesięciolatek wystąpił na cesarskim dworze.

W roku 1841 wraz z bratem Josephem przybył do Paryża, by kształcić się u Fryderyka Chopina. Mistrz praktycznie nigdy nie uczył dzieci, po za tym udzielał tylko jednej lekcji tygodniowo - ale dla Carla postanowił zrobić wyjątek. Chłopiec miał u niego lekcje trzy razy w tygodniu.

Uznano go szybko za najzdolniejszego z uczniów Chopina. Zachwycali się nim Liszt,  Meyerbeer, Moscheles, Rellstab (krytyk muzyczny) i Anton Rubinstein (tak samo jak on cudowne dziecko). Sam Chopin nie szczędził mu pochwał, mówił, ze Carl rozumie jego utwory jak nikt inny, że wykonuje je niesamowicie... Chłopiec tworzył również własne kompozycje.

Nauka u Chopina trwała około półtora roku. W 1843 Carl rozpoczął karierę wirtuoza. Wystąpił  w Paryżu, Londynie, Wiedniu... Niestety, wkrótce musiał przerwać podróż koncertową - był bowiem chory na gruźlicę. Lekarze zalecili mu odpoczynek w Wenecji. Gdy jego zdrowie poprawiło się, wrócił do Transylwanii. Tam niestety choroba wróciła...

Następny wyjazd do Wenecji nie przyniósł już poprawy. Carl zmarł tam niespełna dwa tygodnie przed swoimi piętnastymi urodzinami... Został pochowany na Wyspie Św. Michała w Wenecji.


***

Jak o tym pomyślę, to serce mi się kraje. On nie zaczął jeszcze tak naprawdę żyć, a już musiał odejść...

Gdyby doczekał dorosłości, może zaliczano by go w poczet najgenialniejszych pianistów wszechczasów? Może zostałby wybitnym kompozytorem, i zmieniłby oblicze muzyki raz na zawsze?

Nie dowiemy się...

W Rumunii co roku organizowany jest konkurs pianistyczny jego imienia. I my pamiętajmy o Carlu, przecież był uczniem Chopina, i zostawił po sobie naprawdę piękne kompozycje...

Tutaj Romans bez słów op.3 nr 1, w wykonaniu Huberta Rutkowskiego. Carl napisał to jako trzynastolatek, trochę przypomina mi to Impromptus Schuberta.



A tu, mazurek es-moll, także opus trzecie... Zwróćcie uwagę na te ozdobniki, potrafił je wygrać swoimi trzynastoletnimi rękami...


Tu Adieu! (Das Lebewohl von Venedig) czyli Pożegnanie z Wenecją...
Bardzo wymowny tytuł... :(



A na koniec, jego Concertino h-moll  na fortepian i orkiestrę... Przypomina mi koncert e-moll Chopina.



No i z tym was dzisiaj zostawiam...
Sama dowiedziałam się o Carlu dopiero wczoraj...
Cześć...

środa, 6 lipca 2016

Wakacje z Karolem

W zeszłym roku, na początku wakacji, były tu Wakacje z Igorem. Chodziło oczywiście o tego agenta Strawińskiego. Niestety, muszę przyznać, że przy bliższym poznaniu wiele stracił. Zarówno muzycznie, jak i nie-muzycznie.

Szymanowski za to zyskuje.

Niektórzy, jak to już poprzednio pisałam, boją się jego twórczości... bo ktoś im naopowiadał o ciupagach ukrytych w krzakach, albo puścił najostrzejszy fragmencik Harnasiów... Dzisiejsza notka ma za zadanie odczarować trochę Karola. Że nie ma się czego bać.
Tak, są wakacje, a my tu Karola słuchamy :D

No to must hear:

1. Etiuda b-moll op.4 nr 2 (1900-1902)
Czasem, zapominamy, że jest na świecie piękno. I wtedy właśnie posłuchajmy tego.
Z wczesnego okresu twórczości Karola, napisał to mając koło dwudziestki. To jeden z najpiękniejszych utworów, które słyszałam... Tego się nie da opisać... Teraz słyszę tę melodię w głowie i nie mogę się nadziwić jakie to jest...
Grzegorz Fitelberg przepięknie zaaranżował to na orkiestrę. Obie wersje polecam, chociaż sama lubię bardziej fortepianową.
Orkiestrowa --> //tutaj//

2.III Symfonia Pieśń o nocy (1916)
Tutaj odwrotnie - nie szukamy wzruszenia, tylko mocniejszych wrażeń.
Słowa - to poemat Pieśń o nocy perskiego poety z XIII wieku,  Dżalaluddina Rumiego, w tłumaczeniu tego wariata Tadeusza Micińskiego. Muzycznie - jest to dzieło bardzo awangardowe i oryginalne. Impresjonistyczno-ekspresjonistyczne,wiadomo...
Do słuchania w spokojną noc, na dworze, w dobrych słuchawkach. Wtedy efekt gwarantowany. Ja pamiętam, że właśnie tak tego pierwszy raz słuchałam...

3.Źródło Aretuzy na skrzypce i fortepian (1918)
Z cyklu Mity. Jak pierwszy raz to usłyszałam (a był to drugi utwór Szymanowskiego który poznałam, pierwszym była powyższa etiuda w wersji Fitelberga), to myślałam, że zwątpię... On musiał coś wziąć, zanim to napisał... Takie tam głupoty się kiedyś myślało.
Inspirowane greckim mitem o najadzie Aretuzie, w której zakochał się bóg rzeki Alfejos. Aretuza  uciekła przed nim na wyspę Ortygię leżącą u wybrzeży Sycylii, i zamieniła się w źródło... Ciekawy utwór, nie bójcie się, proszę!


4. IV Symfonia Symphonie concertante na fortepian z orkiestrą (1932)
A to jest jeden z moich ulubionych koncertów fortepianowych z okresu międzywojennego.
To znaczy... to koncert czy symfonia? Szymanowski chciał napisać koncert, ale nie wirtuozowski, tylko taki, który sam mógłby wykonywać... Wyszło trochę blado, więc podrasował partie orkiestrowe... i tak powstała "symfonia koncertująca" :)) Klawe to jest,  a zwłaszcza ostatnia część. Znów Karol popisał się wielką oryginalnością.

5.II Symfonia (1910)
Trochę nie w kolejności, ale cóż...
II Symfonia Szymanowskiego to jedna z ostatnich symfonii romantycznych w ogóle. Napisana jest w formie wariacji, Karol był z niej bardzo, bardzo zadowolony :)) Universal Edition, wiedeńskie wydawnictwo, chciało to opublikować, ale kompozytor zastrzegał się, że musi coś tam pozmieniać... I w końcu zostało to wydane przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne dopiero w 1954!! To dlatego ta cudna symfonia nie jest znana tak, jak na to zasługuje...



No to na tyle. Kolejna porcja rozrywki już za parę dni, cześć! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...