niedziela, 31 stycznia 2016

Schubert, najlepszego...

A dzisiaj jest 219 rocznica urodzin Schuberta. 

Pisałam tu kiedyś że jego IX symfonia jest moją ulubioną –  dziś nie wiem, czy to prawda… 

Bardzo lubię takie jego „przeboje” jak kwartet smyczkowy Śmierć i dziewczyna, kwintet fortepianowy Pstrąg oraz Impromptus, sonaty fortepianowe, Wanderer Fantasie, Drei Klavierstücke itd., itp…
No i oczywiście pieśni!

Właściwie to pieśni Schuberta mają tylko jedną wadę – są po niemiecku. Ale mnie to w sumie nawet nie przeszkadza! Zwłaszcza gdy śpiewa Dietrich Fischer-Dieskau…


Tu macie ode mnie An die Musik, przepiękną pieśń, z której treścią zgadzam się w każdym calu. Właśnie po to jest bowiem muzyka, by w szare godziny życia przenosiła nas w inny, lepszy świat... 



środa, 27 stycznia 2016

Nasza pierwsza rocznica...

Dziś mija rok odkąd założyłam tego bloga...
Cóż... był to naprawdę ciekawy rok! Naprawdę, to była dobra decyzja.:)
Dziś mija także 260 lat od urodzin Wolfganga Amadeusza Mozarta. Nie należy on do moich ulubionych kompozytorów, ale oddajmy mu ten hołd!
Poniżej Fantazja d-moll, mój ulubiony utwór Wolfganga (zaraz po Requiem - ale jak tu proponować mszę żałobną na urodziny?)


sobota, 23 stycznia 2016

Veni Creator w muzyce...

O Stworzycielu, Duchu, przyjdź, 
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg.
Niebieską łaskę zesłać racz
Sercom, co dziełem są Twych rąk.

Pocieszycielem jesteś zwan
I najwyższego Boga dar.
Tyś namaszczeniem naszych dusz
Zdrój żywy, miłość, ognia żar.

Ty darzysz łaską siedmiokroć,
Bo moc z prawicy Ojca masz,
Przez Ojca obiecany nam,
Mową wzbogacasz język nasz.

Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej,
I wątłą słabość naszych ciał,
Pokrzep stałością mocy swej.

Nieprzyjaciela odpędź w dal
I twym pokojem obdarz wraz.
Niech w drodze za przewodem Twym,
Miniemy zło, co kusi nas

Daj nam przez Ciebie Ojca znać,
Daj, by i Syn poznany był,
I Ciebie, jedno Tchnienie Dwóch,
Niech wyznajemy z wszystkich sił.

Niech Bogu Ojcu chwała brzmi,
Synowi, który zmartwychwstał,
I Temu, co pociesza nas,
Niech hołd wieczystych płynie chwał.
Amen.

**********
Hymn do Ducha Świętego. Podobno napisał go benedyktyn z IX wieku, Hraban Maur. Oczywiście po łacinie, i oczywiście nie do rymu. Rymy - to nasza polska specjalność. :)
Tekst łaciński pieśni gregoriańskiej z nemami /Wikimedia Commons
Tekst Hymnu jest niezwykły - szczera prośba, która przywraca nadzieję w największym smutku...W liturgii śpiewa się to na melodię gregoriańską, średniowieczną.

*********

Ja dzisiaj polecam jednak inną wersję - z początku VIII Symfonii Gustawa Mahlera. Zwana jest Symfonią Tysiąca, bo wymaga wielkiego aparatu orkiestrowego. Sam kompozytor nie chciał, by ją tak nazywać, bo brzmi to bardzo komercyjnie. Ale spece od reklamy - a konkretnie jakiś Emil Gutman - wiedzieli swoje.
Bilet na monachijską premierę symfonii

Pisał ją już praktycznie "na gruzach swego życia" - był nieuleczalnie chory, umarła mu czteroletnia córeczka, a żona go zdradzała. VIII Symfonia jest apoteozą miłości pozazmysłowej, takiej, jaką darzy ludzi Bóg. Pierwsza część jest osnuta na powyższym łacińskim hymnie - Veni Creator Spiritus, a druga - na finałowej scenie Fausta Goethego.

Monachijska premiera tej symfonii w 1910 roku była największym kompozytorskim sukcesem Mahlera. Niespełna rok później już nie żył...

 

niedziela, 17 stycznia 2016

Dwie wyspy umarłych

Wyspa umarłych, III wersja, 1883 - chyba najsłynniejsza

Arnold Böcklin (1827-1901) był szwajcarskim (niemieckojęzycznym) malarzem symbolistą. Wyspa umarłych to jego najpopularniejszy obraz (namalował aż pięć jego wersji). Wg. znanego pisarza Nabokova, na początku XX wieku jego reprodukcję można było znaleźć w każdym berlińskim domu. Kopię tego dzieła posiadał też Hitler...

Do wyłaniającej się ze spokojnych wód skalistej wysepki przybija łódź z dwoma postaciami. Jedna z nich wiosłuje. Natomiast druga, w białej szacie, stoi niewzruszona... jakby była z innego świata... Przed nimi spowita w biała szatę skrzynia - trumna...?
Fragment z wersji V - tu wyraźnie widać wiosła, a biała postać pochyla się wyglądając jeszcze mroczniej...
W skałach wyspy wykute są krypty, a po środku rosną cyprysy, okrywające mrokiem środkową część ostrowu... i złowieszczo odbijające się w spokojnych wodach morza...

Dzieło jest mroczne, spokojne i niezwykle tajemnicze... Nie wiemy kim są ci ludzie... jak wyglądają ich twarze... i co znajduje się wśród mrocznych drzew...

Co autor miał na myśli - sam dokładnie nie powiedział. Nawet tytuł nie pochodzi od niego,a od Fritza Gurlitta, sprzedawcy dzieł sztuki.
I wersja,1880
Niektórzy uważają, że jedną z przyczyn powstania obrazu była śmierć córeczki malarza, Marii. Trochę podobnie do tej wyspy wygląda bowiem cmentarz, gdzie ją pochowano, i który znajdował się niedaleko pracowni Böcklina....

***********************************

Obraz był i jest po dziś dzień inspiracją do powstania wielu dzieł muzycznych - i właściwie dlatego tutaj o nim piszę... :)

Najsłynniejszym z nich jest poemat symfoniczny Sergiusza Rachmaninowa z 1909 roku - Wyspa umarłych. Warto jednak wiedzieć, że zainspirowany był nie oryginałem obrazu, a jego czarno-białą kopią... Ciekawe której wersji. One jednak sporo się różnią.

Kiedy Rachmaninow zobaczył potem kolorowy oryginał, podobno był bardzo zawiedziony, i powiedział, że gdyby najpierw zobaczył to zamiast reprodukcji, to by niczego nie skomponował...

IV wersja obrazu - spłonęła w czasie II wojny światowej i zachowała się tylko czarno-biała fotografia. Czy  to zobaczył Rachmaninow?
 Kompozytor genialnie zilustrował muzycznie ten obraz. Gdy utwór się zaczyna, mamy wrażenie, że sami płyniemy w kierunku tej wyspy... od pierwszych taktów słychać wyraźnie rytm wiosłowania...
Spójrzcie na ten bas... i jeszcze metrum 5/8 - wiosłowanie widać i słychać...
Drugi poemat symfoniczny pt. Wyspa umarłych, który Wam dzisiaj polecam, to dzieło znanego nam z poprzedniego wpisu Maxa Regera,  z roku 1913. Stworzył on także poematy symfoniczne inspirowane innymi dziełami Böcklina.

Gorąco polecam przesłuchanie obydwu - ja wolę osobiście rachmaninowowski, bo jest bardziej tajemniczy, ale Regera też jest bardzo dobry.

Obrazy: z Wikimedia Commons

sobota, 9 stycznia 2016

Maxa Regera polecam

Muzyki organowej na tym blogu jeszcze nie było... nie wiem czemu. Czas to zmienić.

Więc dzisiaj organy, a konkretnie mój ulubiony ostatnio kompozytor organowy - Max Reger (1873-1916). Narodowości oczywiście niemieckiej. Był genialnym organistą, pianistą, dyrygentem i kompozytorem. W swoich dziełach łączył fakturę polifoniczną ze zdobyczami muzyki późnoromantycznej. W pewnym sensie był  "Bachem" swojej epoki. Podobnie jak Jan Sebastian pisał też suity na wiolonczelę i altówkę solo.

Był też autorem pieśni - najpopularniejsza to chyba Maria Wiegenlied, czyli Kołysanka Marii - oraz utworów kameralnych i orkiestrowych, jak na przykład Wariacje na temat Mozarta czy koncerty: fortepianowy i skrzypcowy. Pochodził z Bawarii, więc z urodzenia był katolikiem, ale potem zmienił wiarę na protestancką, żeby ożenić się z rozwódką, Elsą von Bercken (1902).

Umarł zdecydowanie za wcześnie - w wieku 43 lat, na zawał...

******************************
Jeśli lubicie mroczne dźwięki organów, jeśli doceniacie ich potęgę... to na pewno Wam się spodoba! Reger był nie do pobicia jeśli chodzi o organy. A jakie miał super wstępy... Wiedział jak od pierwszego akordu przyciągnąć uwagę...

Polecam gorąco:

Introdukcja i passacaglia d-moll

Symfoniczna fantazja i fuga op.57 Inferno Fantasie  - tytuł mówi sam za siebie... Mój ulubiony utwór tego pana...

Introdukcja, passacaglia i fuga op.127

Dzisiaj tak krótko... no ale niestety...

Zdradzę tylko, że od dziś muzyka organowa będzie tu gościła częściej. Zwłaszcza, że zbliża się rocznica urodzin innego wybitnego organisty i kompozytora, który znany jest jednak szerokim rzeszom nie z działalności organowej, tylko z czegoś innego...

Kto zgadnie o kogo chodzi?

:)

sobota, 2 stycznia 2016

Atterberg na styczeń

Z powodu zakończenia się starego roku i rozpoczęcia nowego, chodziły mi po głowie różne, filozoficzne pomysły na artykuł...Nic jednak z tego nie wyszło, bo tak to już po prostu chyba jest, że przemyśleniom trudno nadać formę ciągłą...

Stąd też dzisiejszy temat jest aż do bólu konkretny. Skandynawski neoromantyzm. A konkretnie - szwedzki. A jeszcze bardziej konkretnie - twórczość Kurta Magnusa Atterberga.

O tym panu już tu kiedyś wspominałam, w wakacje, w poście "Dwa koncerty na... upał", gdzie polecałam wysłuchanie jego fenomenalnego koncertu fortepianowego b-moll.

Nie jest to kompozytor zbyt znany - co bardzo mnie dziwi, bo jego dzieła są najwyższej próby, a po za tym wygrał kiedyś międzynarodowy konkurs...

***************
K.M Atterberg
Urodził się w 1887 roku w Göteborgu. Jego ojciec Anders Johan był inżynierem i bratem słynnego chemika Alberta Atterberga, a matka, Elwira z domu Uddman córką znanego śpiewaka operowego.

Studiował jednocześnie elektrotechnikę i muzykę, w swoim długim życiu pracował w urzędzie patentowym, był sekretarzem (1935-38) Międzynarodowej Rady Kompozytorów założonej przez Ryszarda Straussa oraz sekretarzem Królewskiej Akademii Muzycznej... Krótko mówiąc, miał dużo papierkowej roboty...

W 1928, by upamiętnić setną rocznicę śmierci Schuberta, wytwórnia Columbia Gramophone Company ogłosiła konkurs na symfonię, która byłaby dopełnieniem schubertowskiej "Niedokończonej", lub dziełem nią inspirowanym. I Atterberg ten konkurs wygrał, komponując swoją VI Symfonię C-dur, zwaną "Dolarową". Nazwa zapewne wzięła się od nagrody - szczęśliwiec zainkasował 10 tys. dolarów...
W 1943 roku dyrygował nią sławny dyrygent Arturo Toscanini.



W latach 30. nasz bohater utrzymywał kontakt z kompozytorami niemieckimi - stąd niektórzy oskarżają go o sympatię dla nazistów, od której stanowczo odciął się po wojnie.

Zmarł w 1974 roku w Sztokholmie.

************************

Naprawdę dziwi mnie, że ten kompozytor nie jest znany tak jak np. bliski mu stylistycznie i geograficznie Fin Sibelius. Może spowodowane jest to tym, że w XX stuleciu bardziej interesowano się muzyczną awangardą, a Atterberg, podobnie jak wielu współczesnych mu Skandynawów, kontynuował nurt romantyczny?

Nie wiem. Ważne, że jego muzyka jest wielka. Po prostu...
Przy niej nie pamiętam nawet o potopie AD 1655, taka jest piękna...

Moim ulubionym utworem tego pana jest koncert fortepianowy b-moll. Fraza rozpoczynająca go, jest taka romantyczna, nostalgiczna i śpiewna, że niech się skryją koncerty Rachmaninowa. Ktoś nawet napisał w komentarzach pod tym utworem na YT, że to "szwedzki Rachmaninow". Może i racja. Koncert Atterberga powstawał w latach 1927-36 , kiedy II koncert Rachmaninowa (1902), z którym można mieć skojarzenia, był już wszędzie znany i lubiany...

Moim zdaniem jeśli to jest szwedzki Rachmaninow, to jest to ulepszony Rachmaninow!
Porównajcie sobie, proszę, co jest bardziej melodyjne - pierwsza część II koncertu Racha, czy pierwsza część koncertu naszego Szweda? Mówiąc prosto - co bardziej wpada w ucho?

Atterberg!

Ponadto uważam również, że instrumentacja tego utworu jest znacznie bardziej ciekawa i barwna niż obecna w świetnych (czego nie da się ukryć) dziełach Rachmaninowa

Szwedzka muzyka ludowa, której stylizację spotykamy w utworach Atterberga, (w koncercie b-moll w trzeciej części) jest mniej popularna od rosyjskiej muzyki ludowej, dlatego też może być bardziej interesująca.

A w dziedzinie instrumentacji ten pan był po prostu mistrzem. Jego symfonie i koncerty lśnią, tak są przepięknie zorkiestrowane...


Oprócz koncertu fortepianowego i Symfonii "Dolarowej", polecam do posłuchania w styczniowy wieczór:

Koncert wiolonczelowy c-moll - u mnie drugi w kolejce jeśli chodzi o "ulubioność".


Koncert skrzypcowy e-moll - dostępny na YT, ale pokawałkowany niestety... Tu pierwsza część...

I Symfonia b-moll - ale tu tylko Adagio, była w całości na YT i usunęli...



V Symfonia d-moll "Żałobna"

__________________________________________________

A w Nowym Roku życzę zdrowia oraz wielu muzycznych inspiracji, Wam... i sobie też. :)

Źródła:
Wikipedia (ang)
Forum Symfonika

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...