sobota, 24 października 2015

Nie tylko Ravel...

To już nie news, że konkurs chopinowski się zakończył i wygrał go Seong-Jin Cho.
Winszujemy!

***
Pierwsza strona kompozycji.

Ponieważ kiedyś już był tu artykuł Nie tylko "Bolero" i opowiadał o twórczości Ravela, to dzisiaj robimy machniom i piszemy Nie tylko Ravel...

Fryderyk Chopin też skomponował kiedyś bolero. Pierwszy raz opublikowano je w Paryżu w roku 1834.

Jest inspirowane muzyką hiszpańską, czemu dziwią się niektórzy muzykologowie, bo Chopin nie znał jeszcze wtedy Hiszpanii. Tak naprawdę nie wiadomo, co było bezpośrednią inspiracją do powstania tego dzieła.
Niektórzy krytycy i chopinolodzy, np. James Huneker czy Fryderyk Nicks pisali jednak, że to raczej polskie niż hiszpańskie. Nicks postulował nawet o zmianę tytułu na Bolero à la Polonaise. Zdzisław Jachimecki był za to innego zdania - pisał że "w sposób zgoła zadziwiający Chopin wżył się w charakter narodowej muzyki hiszpańskiej.".

I bolero, i polonez mają to samo metrum - 3/4... i moim zdaniem kompozycja Chopina jest połączeniem hiszpańskości z polskością.

Bolero a-moll op. 19 jest cudowne i szkoda, że tak rzadko się je gra. W tegorocznej edycji konkursu chopinowskiego pojawiło się w II etapie, grała je Japonka Rina Sudo.

Ja polecam Wam dzisiaj inne wykonanie - austriackiego pianisty Ingolfa Wundera, laureata drugiego miejsca w konkursie chopinowskim w 2010 roku.

wtorek, 20 października 2015

Finałowym spacerkiem po klawiszach...

Od 18 października koncert fortepianowy e-moll op.11 Fryderyka Chopina usłyszałam siedmiokrotnie... I nigdy nie wydawał mi się nudny. Każde wykonanie niosło ze sobą coś innego. Jedni grali bardziej lirycznie, sentymentalnie, inni z większą brawurą, energią...

Nie jestem żadnym chopinologiem czy krytykiem... tak naprawdę nie wiem na co jury zwraca uwagę przy przesłuchaniach. Do mnie muzyka przemawia raczej obrazami. I za każdym razem podczas ostatnich dwóch dni były to inne obrazy. I każdy z nich był ciekawy.
Finałowy występ Kate Liu

Trochę obawiałam się (co tu kryć) interpretacji Osokinsa. Jednakże... nie było się czego bać! Bardzo mi się spodobała. Łotysz pokazał swą indywidualność, ale nie zepchnął chopinowskiego sentymentalizmu na drugi plan i całość wyszła mu bardzo dobrze.

Która z siedmiu interpretacji podobała mi się najbardziej - nie wiem. Seong-Jin Cho, Aimi Kobayashi, Kate Liu i Eric Lu zagrali przepięknie, lirycznie. Aljoša Jurinić i Szymon Nehring  grali natomiast moim zdaniem bardzo energicznie i dramatycznie.

Dzisiaj jedyny raz podczas tego konkursu dane nam będzie usłyszeć koncert f-moll op.21. Zagra go Charles Richard-Hamelin, Kanadyjczyk. Już się nie mogę doczekać, wreszcie będzie jakaś odmiana! A po nim, Rosjanin Dymitr Szyszkin i drugi reprezentant Kanady, szesnastolatek Tony Yike Yang po raz kolejny zagrają koncert e-moll.

To zaczyna się już o osiemnastej...

Późnym wieczorem dowiemy się zaś kto wygrał...

No - zobaczymy dla kogo ten spacerek po klawiszach okaże się zwycięski...

sobota, 17 października 2015

Konkurs chopinowski...

Od konkursu chopinowskiego nie można, a nawet nie wypada uciekać.
A my znamy już uczestników finału... :)

1. Seong-Jin Cho (Korea Południowa)
2. Aljoša Jurinić (Chorwacja)
3. Aimi Kobayashi (Japonia)
4. Kate Liu (Stany Zjednoczone)
5. Eric Lu (Stany Zjednoczone)
6. Szymon Nehring (Polska)
7. Georgijs Osokins (Łotwa)
8. Charles Richard-Hamelin (Kanada)
9. Dmitry Shishkin (Rosja)
10. Yike (Tony) Yang (Kanada)

Jakimś znawcą tematu nie jestem... Nie mam pojęcia, kto wygra, nawet nie śmiem podejrzewać...
Czyżby któreś z reprezentantów Ameryki? O nich w tym roku chyba najgłośniej... No i o Osokinsie...

Przekonamy się 20 października...

Jutro o osiemnastej  zaczynają się finałowe przesłuchania. Artyści wykonają jeden z koncertów fortepianowych Frycka - e-moll op.11 lub f-moll op.21.
.....
A ja, jak zwykle, proponuję Wam coś "od czapy" - dwugłosową fugę a-moll... Chopina, napisaną przez niego około roku 1840, a opublikowaną dopiero w 1898, ponad pół wieku po jego śmierci...

 To Chopin zupełnie inny, taki "nie-chopinowski"...


sobota, 10 października 2015

Dwa kwartety...

Dwa ostatnie kwartety Beethovena...
Słuchaliście ich już?
Ja dzisiaj sobie je odświeżyłam...
Teraz niestety brak czasu, by się o nich rozpisać, ale jeśli Wy macie czas, to zapraszam do posłuchania.


Gra Alban Berg Quartett. Oni są w tym dobrzy. ;) 

To jedne z ostatnich dzieł Beethovena. Pisząc je, był już zupełnie głuchy, miał też świadomość swojego bliskiego końca... są więc one na pewno opowieścią o cierpieniu i przemijaniu... Zastanawia część ostatnia kwartetu szesnastego, ostatniego ukończonego dzieła Beethovena:

"Der schwer gefaßte Entschluß" (Trudna decyzja). Grave, ma non troppo tratto (Muss es sein?/Czy tak musi być?) – Allegro (Es muss sein!/Tak musi być!)

Co może wynikać z tych notatek w rękopisie?

Miotanie - a potem pogodzenie się z losem??

niedziela, 4 października 2015

10 najfajniejszych koncertów skrzypcowych

Oczywiście moim zdaniem  :-)
Lista od końca, jak to zwykle (chyba?) bywa w notowaniach...

Edit 18 grudnia 2016
To ja tę listę robiłam?
No nie no... teraz bym ją zupełnie inaczej zrobiła. 

 ***

10.Erich Wolfgang Korngold  - Koncert skrzypcowy D-dur (1945) 
Korngold był kompozytorem austriackim, który większą część swojego dorosłego życia spędził w USA, pisząc muzykę dla Hollywood. Jego koncert skrzypcowy tchnie trochę takim "filmowym" duchem, ale mimo to jest naprawdę niezwykły i warto go znać.



9.Max Bruch - I koncert skrzypcowy g-moll (1866) 
Romantyczny i inspirowany po trochu muzyką żydowską koncert. Podoba mi się w nim najbardziej jego śpiewność, melodie wbijające się w głowę tak głęboko, że nie sposób się ich pozbyć :)



8.Jan Sibelius - Koncert skrzypcowy d -moll (1904) 
Jedyny koncert skrzypcowy Fina. Barwny, melodyjny, wirtuozerski.



7.Mieczysław Karłowicz  - Koncert skrzypcowy A-dur (1902) 
Jedyny koncert Karłowicza. Słychać wyraźne inspiracje Czajkowskim, który był jednym z mistrzów młodego Mieczysława. Pierwszą liryczną część wszyscy muszą znać obowiązkowo!



6.Sergiusz Prokofiew - II koncert skrzypcowy g-moll (1935) 
Mniej znany od jego I koncertu D-dur - ale moim zdaniem fajniejszy.



5.Karol Szymanowski - II koncert skrzypcowy (1933) 
Drugi koncert Szymanowskiego jest dziełem naprawdę wyjątkowym. Wg. ekspertów jest niepodobny do żadnego innego utworu... Spodobał mi się bardziej od pierwszego koncertu Karola: najbardziej urzekła mnie ta fantastyczna atmosfera.


4.Alban Berg - Koncert pamięci Anioła (1935) 
Najbardziej znany utwór Berga i jeden z najbardziej znanych utworów dodekafonicznych. Tak, jest atonalny... ale to jedno słowo na a nie może spowodować, że go nie posłuchacie. Jest naprawdę fantastyczny.



3.Dymitr Szostakowicz - I koncert skrzypcowy a-moll (1947) 
Koncert skrzypcowy a-moll to dzieło zarówno smutne i pełne sarkazmu. Szostakowicz był tego prawdziwym mistrzem. Dźwięki DSCH, nawiązanie do  beethovenowskiego "motywu losu", wirtuozeria i groteska...Czy można chcieć czegoś więcej?



2. Bela Bartók - II koncert skrzypcowy (1938) 
Ten koncert zawiera wszystko to, za co można lubić Bartóka. Znaczy się perkusyjność, zawadiackość... ogólnie pojętą "bartokowatość" :) Nie brakuje oczywiście elementów ludowych czy nostalgii (szczególnie w części drugiej, gdzie pojawia się skala góralska). 



I na pierwszej pozycji - Piotr Czajkowski - Koncert skrzypcowy D - dur (1879)

Odkąd go poznałam jest na samym szczycie mojej listy. Jest to jedyny koncert skrzypcowy napisany przez Czajkowskiego, jeden z najbardziej znanych i najtrudniejszych  technicznie utworów gatunku.Najbardziej podobała mi się zawsze pierwsza część. Melodia kroczy z taką gracją... Od samego początku budowane jest napięcie. I ten genialny, romantyczny temat  w rytmie poloneza!...


***
Na mojej liście przeważali raczej kompozytorzy dwudziestowieczni - jednak pierwsze miejsce należy do romantyka. Sama nie wiem czemu... Zwłaszcza, że za innymi koncertami skrzypcowymi epoki romantyzmu (Brahms, Mendelssohn) jakoś nie przepadam. Także koncert skrzypcowy Beethovena (klasycyzm) nie jest z mojej bajki... Cóż, splatają się u mnie naprawdę różne gusta...

 Edit: 24.10.2016 r
Jak dzisiaj patrzę na tę listę, to widzę, że gust mi się trochę zmienił. Inaczej by ta lista wyglądała. Zamiast Prokofiewa byłby Wieniawski na przykład. Nie dlatego że był konkurs ostatnio, tylko dlatego, że naprawdę ten koncert polubiłam. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...