środa, 12 sierpnia 2015

Wagner to nie tylko "Cwał walkirii"

Ryszard Wagner, karykatura z 1875
No właśnie. To jeszcze marsz weselny z Lohengrina...:)
-------
 Z najbardziej znanymi kompozytorami to właśnie często tak jest, że powszechnie kojarzy się tylko jeden ich utwór, albo nawet jedynie jego fragment. Np. Liszt - II Rapsodia węgierska, albo Ravel - Bolero. W jaźni wielu osób nazwisko zlewa się z tym jedynym utworem i to jest już wiedzą wystarczającą. Wagner - to Cwał walkirii z opery Walkiria, burzliwa melodia znana z filmów, bajek, gier komputerowych. I tyle.

Jeśli i Wy tak myśleliście,  to pora to zmienić.

Wagner ma w oczach wielu (w moich kiedyś też) przekichane. Głównie z tego powodu, że był ulubionym kompozytorem hitlerowców, którzy wyganiali lub uniemożliwiali pracę współczesnym kompozytorom (atonalny = zły), za to hołubili muzykę Wagnera i żyjącego jeszcze wtedy kontynuatora jego idei, Ryszarda Straussa. Po za tym źródła nie przedstawiają Wagnera jako człowieka sympatycznego. No ale my tu nie o tym.

Jeśli już ktoś kojarzy z nim coś innego niż Cwał walkirii, to zapewne jest to... śpiewaczka operowa z rogami na głowie. Mitologia germańska była główną tematyką jego oper, dlatego nie dziwmy się... Po za tym jak już pisałam, dobrze znany jest marsz weselny z opery Lohengrin, ozdoba wielu ślubów. Podobnie jak marsz weselny ze Snu nocy letniej Mendelssohna. Co ciekawe, za życia ci panowie nie za bardzo za sobą przepadali, Wagner miał o muzyce Feliksa raczej niepochlebną opinię - że jest płytka i powierzchowna.

Dobra, zatem co jeszcze każdy powinien usłyszeć, żeby przestać myśleć, że Wagner = Cwał walkirii i nic po za tym?

Na dobry początek radzę zapoznać się z tym:

Liebestod z opery Tristan i Izolda, jeden z najliryczniejszych, najbardziej romantycznych i wzruszających utworów jakie zna muzyka. I jednocześnie, bardzo smutnych - (Liebestod znaczy po niemiecku miłość śmierć), bo Izolda śpiewa to w finałowej scenie nad ciałem ukochanego. Polecam wersję orkiestrową.

Preludium z tej samej opery - to tu, w drugim takcie, pojawia się słynny akord tristanowski. Brzmi to nieziemsko, ale proszę, wysłuchajcie więcej niż tylko dwa takty!

Preludium do Parsifala - wg. muzykoterapeutów ma właściwości uspokajające. Potwierdzam :-)

Idylla Zygfryda - nie była pierwotnie częścią żadnej opery, Wagner skomponował to na urodziny dla swojej drugiej żony Cosimy 1869 roku, gdy urodziła syna Zygfryda. Piękne, melodyjne.

Uwertura i Wielki marsz z opery Tannhäuser  - Tannhäuser to pierwsza opera Wagnera, z którą zapoznała się polska publiczność. Marsz szczególnie powinien się Wam podobać, wpada w ucho...

Uwertura Polonia - Wagner zadedykował ją naszemu nieszczęsnemu narodowi po upadku powstania listopadowego. Warto poznać, zwłaszcza że pojawia się w niej melodia Mazurka 3 maja (Witaj, majowa jutrzenko) i Mazurka Dąbrowskiego.
---------------------------------------------------


Tyle na początek. Ja jakimś tam specjalnym znawcą Wagnera nie jestem, też go ciągle jeszcze poznaję (jak zresztą wielu innych kompozytorów). Post powstał głównie z powodu zdenerwowania faktem, że wiele osób uważa, że Rychu to tylko... no wiecie.

Obrazek: www.opera-intros.com

3 komentarze:

  1. A żona syna Wagnera - Winifreda była oddaną przyjaciołką Hitlera i podobno się w nim kochała :)

    a muzyczka.... chyba Idylla Zygrfyda najlepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak, słyszałam o tym. Mają nawet takie ładne zdjęcie...
    Mnie Idylla też się podoba, jest taka "świąteczna". :) Ale numer jeden na tej liście to chyba Liebestod.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się wystroiła na zdjęciu ;D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...