sobota, 29 sierpnia 2015

Inspirujący kaprys

Kiedy Paganini w 1819 roku po raz pierwszy wydał swoje arcytrudne 24 Kaprysy na skrzypce solo, rozeszła się plotka, że nawet on ich zagrać nie potrafi... A on - pierwszy skrzypek świata - nie robił tego tylko dlatego, że uważał je za zwykłe etiudy ćwiczebne...

Paganini. Wielki talent i wielka sława. Symbol wirtuoza i szaleńca. Urodzony w 1782 roku w Genui skrzypek grał tak świetnie, że posądzano go o pakt z diabłem. Zdobył Europę po roku 1828, po występie w Wiedniu. W 1829 roku wystąpił w Poznaniu oraz Warszawie, gdzie zrobił wielkie wrażenie na młodym Chopinie.Wtedy też odbył się jego pojedynek z naszym wirtuozem - Karolem Lipińskim. Wynik? Nie rozstrzygnięto...

Hazardzista, kobieciarz. Żądał olbrzymich honorariów, zarabiał naprawdę dużo. Miał dobry PR. Był gwiazdą i celebrytą. Czyli... w sumie nic szczególnego...

No tak, ale był wybitnym skrzypkiem i kompozytorem. Czy wybitnym kompozytorem - to w sumie nie wiem, na pewno jego utwory są bardzo trudne technicznie.

Jeden z nich, o którym pragnę dziś napisać, to  24 kaprys a-moll. Najsławniejszy utwór cyklu, o wyjątkowo chwytliwej melodii, która okazała się być bardzo inspirująca dla innych kompozytorów. Już w czasach Paganiniego opracowywali ją Liszt i Schumann, następnie Brahms: natomiast w XX wieku na kanwie tego kaprysu powstały takie dzieła jak Rapsodia na temat Paganiniego  Sergiusza Rachmaninowa (1934) czy Wariacje na temat Paganiniego na dwa fortepiany Witolda Lutosławskiego (1941).

I te dwa ostatnie dzieła każdy znać musi! Kompozytorzy XX wieku nadali tej melodii zupełnie inny wymiar, zwłaszcza Lutosławski. To naprawdę fantastyczne, jak różnie można zinterpretować tę jedną krótką etiudę. Ile nowych znaczeń można odkryć.


Rachmaninow - Rapsodia na temat Paganiniego, wyk. Walentyna Lisica


Lutosławski - Wariacje na temat Paganiniego na dwa fortepiany, wyk. Martha Argerich, Nelson Freire.
 __________________________________________

ILUSTRACJA - ulotka z 1831 reklamująca koncert Paganiniego w Anglii, z Wikimedia Commons

sobota, 22 sierpnia 2015

Urodziny Debussy'ego

153 lata temu, 22 sierpnia 1862 we francuskim Saint-Germain-en-Laye przyszedł na świat Claude Debussy.
Z tej okazji słuchamy jego przepięknych Nokturnów.

Dwa lata temu Google celebrował jego urodziny specjalnym, animowanym logo.

 https://www.google.com/doodles/claude-debussys-151st-birthday

Ze Światłem księżyca, czyli najpopularniejszym utworem Debussy'ego. Warto obejrzeć jeszcze raz, szkoda tylko, że melodia urywa się w najlepszym momencie ...

Aha i na koniec ciekawostka, a raczej cytat:
Ja tam akurat lubię Pastoralną, ale doskonale rozumiem jego niechęć do Beethovena. To przecież "stara peruka" :P :)

środa, 19 sierpnia 2015

Nie tylko "Bolero"...



Maurycy Ravel (1875–1937) to kolejny kompozytor "skrzywdzony przez jedno dzieło". Chodzi oczywiście o "Bolero", ten - jak to ujął sam kompozytor "kwadrans na orkiestrę bez muzyki". Każdy z nas na pewno słyszał ten utwór, jest dość charakterystyczny. Składa się właściwie  z jednej melodii, która grana jest stopniowo przez coraz więcej instrumentów. Powstało to jako muzyka do widowiska baletowego tancerki Idy Rubinstein. Poprosiła ona Maurycego o coś "hiszpańskiego w wyrazie", no i Maurycy napisał. Scenariusz widowiska był taki, że dziewczyna tańczy w karczmie, z początku nikt nie interesuje się jej tańcem, ale stopniowo, stopniowo ludzie zaczynają się jej przyglądać, stopniowo pojawia się wokół niej coraz więcej obserwatorów. I stąd te przyłączające się instrumenty.

No ale od tamtego momentu minęło już ponad osiemdziesiąt lat, o pierwotnym przeznaczeniu Bolera nikt już nie pamięta i wszyscy myślą, że to kompozytor miał fioła na punkcie jednej melodii.Mało tego - powiedz "Ravel", a zrozumieją cię "Bolero". Niektórzy to już nawet myślą, że to się nazywa "Ravelo".

Jeden z najwybitniejszych, najbardziej oryginalnych i ciekawych kompozytorów dwudziestego wieku, a może nawet i wszech czasów, w oczach i uszach wielu jest tylko "Bolerem", tym jednostajnym rytmem na trzy czwarte, tym crescendem na orkiestrę, tym kwadransem bez muzyki !!!

A przecież wszystko inne co wyszło spod jego ręki jest znacznie ciekawsze.
Więc dziś
Pięć utworów Ravela, których trzeba posłuchać

Tylko pięć, żeby nie było, że zawalam Was linkami. Bo on oczywiście napisał tego więcej :)

Koncert fortepianowy D-dur - słynny koncert na lewą rękę, napisany dla Paula Wittgensteina, austriackiego pianisty, który stracił prawą dłoń  w czasie I wojny światowej. Jeden z moich ulubionych koncertów fortepianowych.

Gaspard de la nuit - trzy utwory na fortepian, w stylu impresjonistycznym. Jedna z moich ulubionych solówek fortepianowych. Szczególnie lubię Ondine, czyli Falę, jest po prostu fantastyczna. Więc jeśli lubicie marzycielską, niezwykłą muzykę, to jak najbardziej . ;)

Rapsodia hiszpańska - hiszpańskie rytmy, na orkiestrę.

Tzigane rapsodia w cygańskim stylu, na skrzypce i fortepian bądź skrzypce i orkiestrę.

Kwartet smyczkowy F-dur - jeden z najpiękniejszych kwartetów smyczkowych które dane mi było słyszeć. Prawdziwa perła gatunku.
---------

Ravel był - jak sam siebie określał - muzycznym zegarmistrzem. Ale nie dajmy się zwieść, jego muzyka wcale nie jest sztywna czy nieczuła. Nie nosi na sobie ciężkiego bagażu emocjonalnego, ale jest czarująca, pełna naprawdę zmysłowego piękna.

PS 
On kiedyś miał wąsy. I brodę.


środa, 12 sierpnia 2015

Wagner to nie tylko "Cwał walkirii"

Ryszard Wagner, karykatura z 1875
No właśnie. To jeszcze marsz weselny z Lohengrina...:)
-------
 Z najbardziej znanymi kompozytorami to właśnie często tak jest, że powszechnie kojarzy się tylko jeden ich utwór, albo nawet jedynie jego fragment. Np. Liszt - II Rapsodia węgierska, albo Ravel - Bolero. W jaźni wielu osób nazwisko zlewa się z tym jedynym utworem i to jest już wiedzą wystarczającą. Wagner - to Cwał walkirii z opery Walkiria, burzliwa melodia znana z filmów, bajek, gier komputerowych. I tyle.

Jeśli i Wy tak myśleliście,  to pora to zmienić.

Wagner ma w oczach wielu (w moich kiedyś też) przekichane. Głównie z tego powodu, że był ulubionym kompozytorem hitlerowców, którzy wyganiali lub uniemożliwiali pracę współczesnym kompozytorom (atonalny = zły), za to hołubili muzykę Wagnera i żyjącego jeszcze wtedy kontynuatora jego idei, Ryszarda Straussa. Po za tym źródła nie przedstawiają Wagnera jako człowieka sympatycznego. No ale my tu nie o tym.

Jeśli już ktoś kojarzy z nim coś innego niż Cwał walkirii, to zapewne jest to... śpiewaczka operowa z rogami na głowie. Mitologia germańska była główną tematyką jego oper, dlatego nie dziwmy się... Po za tym jak już pisałam, dobrze znany jest marsz weselny z opery Lohengrin, ozdoba wielu ślubów. Podobnie jak marsz weselny ze Snu nocy letniej Mendelssohna. Co ciekawe, za życia ci panowie nie za bardzo za sobą przepadali, Wagner miał o muzyce Feliksa raczej niepochlebną opinię - że jest płytka i powierzchowna.

Dobra, zatem co jeszcze każdy powinien usłyszeć, żeby przestać myśleć, że Wagner = Cwał walkirii i nic po za tym?

Na dobry początek radzę zapoznać się z tym:

Liebestod z opery Tristan i Izolda, jeden z najliryczniejszych, najbardziej romantycznych i wzruszających utworów jakie zna muzyka. I jednocześnie, bardzo smutnych - (Liebestod znaczy po niemiecku miłość śmierć), bo Izolda śpiewa to w finałowej scenie nad ciałem ukochanego. Polecam wersję orkiestrową.

Preludium z tej samej opery - to tu, w drugim takcie, pojawia się słynny akord tristanowski. Brzmi to nieziemsko, ale proszę, wysłuchajcie więcej niż tylko dwa takty!

Preludium do Parsifala - wg. muzykoterapeutów ma właściwości uspokajające. Potwierdzam :-)

Idylla Zygfryda - nie była pierwotnie częścią żadnej opery, Wagner skomponował to na urodziny dla swojej drugiej żony Cosimy 1869 roku, gdy urodziła syna Zygfryda. Piękne, melodyjne.

Uwertura i Wielki marsz z opery Tannhäuser  - Tannhäuser to pierwsza opera Wagnera, z którą zapoznała się polska publiczność. Marsz szczególnie powinien się Wam podobać, wpada w ucho...

Uwertura Polonia - Wagner zadedykował ją naszemu nieszczęsnemu narodowi po upadku powstania listopadowego. Warto poznać, zwłaszcza że pojawia się w niej melodia Mazurka 3 maja (Witaj, majowa jutrzenko) i Mazurka Dąbrowskiego.
---------------------------------------------------


Tyle na początek. Ja jakimś tam specjalnym znawcą Wagnera nie jestem, też go ciągle jeszcze poznaję (jak zresztą wielu innych kompozytorów). Post powstał głównie z powodu zdenerwowania faktem, że wiele osób uważa, że Rychu to tylko... no wiecie.

Obrazek: www.opera-intros.com

środa, 5 sierpnia 2015

Kilka dźwięków...

Arvo Pärt
Jeśli interesujecie się muzyką klasyczną, to na pewno musieliście spotkać z Arvo Pärtem. To współczesny kompozytor estoński, urodził się w 1935 roku. Jego najbardziej znany utwór to chyba Spiegel im Spiegel, czyli po polsku Lustro w lustrze. Pokazał w nim, że nawet mając do dyspozycji tylko kilka dźwięków można stworzyć naprawdę niesamowitą atmosferę.






Niby takie nic, a jednak napełnia łzami każde oczy...

Skomponował to w 1978 roku na skrzypce i fortepian. Jest to dzieło bardzo popularne, opracowywane na różne instrumenty i wykorzystane w wielu telewizyjnych reklamach oraz filmach.

Inne kompozycje Estończyka także wyróżniają się niczym niezmąconym spokojem, są delikatne, subtelne, ciche... Przez to niektórzy zaliczają jego twórczość do minimalizmu, ale czy ja wiem? Muzyka moim zdaniem wiele traci gdy się ją zaczyna szufladkować.
 
Tu Für Alina, na fortepian solo.


Niby takie nic, a zmusza do refleksji...

Debussy kiedyś powiedział, że muzyka to cisza pomiędzy nutami.

A Pärt?

Odkryłem, że wystarczy mi, gdy pięknie zagrana jest pojedyncza nuta. Ona sama, albo cichy rytm, albo moment ciszy – przynoszą mi wytchnienie.

Coś chyba w tym jest...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...