wtorek, 10 marca 2015

Na cztery ręce...

Nie wiem dokładnie, kiedy to było: może jeszcze w wieku siedemnastym, a może już w osiemnastym. W każdym bądź razie był sobie jeden klawesyn... i dwóch klawesynistów. Każdy z nich chciał oczywiście grać, więc siedli razem do instrumentu - jeden po lewej, drugi po prawej - i po paru próbach zagrali razem jakiś utwór.

Niby nic, a tak to się zaczęło - tak narodził się (wg. mojej teorii) jeden z najbardziej pomysłowych i wesołych sposobów grania na fortepianie - gra na cztery ręce.
Spacerkiem po klawiszach... czterema rączkami


 Popularna rozrywka
W wieku osiemnastym właściwie jeszcze raczkował. Wiemy o tym, że Mozart i jego siostra Nannerl będąc dziećmi robili show dając "czterorękie" koncerty, a sam Mozart (a przed nim Jan Krzysztof Bach) skomponowali na cztery ręce kilka sonat. Ale to było jeszcze nic, przedsmak tego co nastąpiło w wieku XIX wieku.
Na początku dziewiętnastego stulecia granie na cztery ręce stało się bardzo popularne, zwłaszcza w mieszczańskich domach w Austrii i Niemczech. Mnóstwo kompozytorów pisało i transkrybowało na ten rodzaj muzyki całe masy utworów. Najlepszym przykładem jest tu oczywiście Franciszek Schubert. Jego najlepszą kompozycją na cztery ręce jest Fantazja f-moll.


 W drugiej połowie dziewiętnastego wieku upowszechniło się pianino, mniejsza i tańsza wersja fortepianu - więc i gra w takim duecie jeszcze bardziej się rozpowszechniła. Brahms, Dvořak, Liszt - oni wszyscy zarabiali na dostarczaniu ludziom kolejnych utworów na cztery ręce. Jak już pisałam, także mnóstwo popularnych kawałków, fragmentów oper czy dzieł orkiestrowych zostało zaaranżowanych w ten sposób.

Dlaczego granie na cztery ręce było takie popularne?
Myślę, ze przemawiają za tym dwa argumenty:
- jest to łatwiejsze od gry solowej, bo każdy skupia sie tylko na swojej partii
- więcej niż jedna osoba może się bawić.
Auguste Renoir - Young Girls at the Piano - Google Art Project.jpg
August Renoir, Dziewczęta przy pianinie, 1892

Możliwości zabawy - alias spędzania wolnego czasu wieczorem - to w XIX wieku były gry towarzyskie (najczęściej karciane, jak wist, brydż, preferans), rozmowy, czytanie lub muzykowanie. I właśnie to ostatnie było - jak myślę  - najpopularniejsze. Najczęściej śpiewano albo grano na cztery ręce. Wystarczy zapoznać się np. z Przedwiośniem, czy prozą Prusa lub Turgieniewa by się o tym przekonać. Fortepian był nieodłącznym elementem tamtych czasów, po prostu. Stał prawie u każdego, kogo tylko było na niego stać. A wcale nie była to tak mała grupa.
To był fenomen. Nigdy wcześniej ani później pianiści nie byli tak rozchwytywani, a muzyka fortepianowa tak lubiana jak wtedy.

Upadek?
Ale czas płynie... Pod koniec dziewiętnastego wieku był już fonograf, patefon, raczkowało (co prawda nieme) kino. A potem wybuchła I wojna światowa.
Wojna to zawsze okrucieństwo i demoralizacja. A to była wtedy największa wojna, jaka przyszła.
Nic więc dziwnego, że po niej popularność fortepianu (jako instrumentu domowego) i gry na cztery ręce spadła, i nigdy nie odrodziła się w takiej postaci, w jakiej istniała w wieku dziewiętnastym.
W dwudziestoleciu międzywojennym pojawiło się dźwiękowe kino, płyty długogrające, radio, tania prasa... i Wielki Kryzys. Najpierw wojna, potem ta hiperinflacja - życie stało się naprawdę ciężkie. Ludzie nie mieli nawet czasu na rozrywkę i, powiedzmy, rekreację. Jeśli już udało im się "wyrwać" jakąś wolną chwilę, to szukali rozrywki łatwej, szybkiej, nie wymagającej wysiłku. I tak wpadali w objęcia kultury masowej.
Po co grać, skoro można sobie puścić płytę...

A po II wojnie rozpowszechnia się telewizja, która niszczy wszystko dokumentnie, bo jej oglądanie nawet nie wymaga - jak np. słuchanie radia - wyobraźni.
I gdzie tu miejsce na grę na cztery ręce, powiedzcie?

Dzisiejsze czasy
Nadal czasami możemy się z nią spotkać - czy to w szkole muzycznej, gdzie nauczyciel gra z uczniem, czy na koncercie, czy w jakimś filmie muzycznym. W domu zaś naprawdę bardzo rzadko.Ogólnie to rzadko kto ma pianino, a nawet jak ma - gdzieś po dziadku-pradziadku - to często nie dba, nie stroi, nie odkurza, zastawia gratami albo wynosi do piwnicy. No albo sprzedaje - chociaż w sumie nie wiem, kto to kupuje...
Znalezione obrazy dla zapytania destroyed piano
Niestety...

I oczywiście siada przed telewizorem, czy wyciąga smartfona.
To są niestety dzisiejsze czasy.
Smutne, prawda?
Smutne, ubogie i pełne samotności. Przez kolorową otoczkę i masy przytłaczającego badziewia trudno to z początku zobaczyć, ale gdy przyjrzymy się uważnie...


To nie oznacza jednak, że piękna tradycja domowego muzykowania nie może się odrodzić. Tańce węgierskie Brahmsa nie powstały po to, by gdzieś leżeć odłogiem i czekać na nie wiadomo co.
Dwie osoby lubiące grać (i siebie nawzajem) i pianino. To zdecydowanie wystarczy, by cieszyć się muzyką i wskrzesić - chociażby we własnym wymiarze - grę na cztery ręce w stylu dziewiętnastowiecznym! Można grać co się chce, wystarczy trochę pomysłu, inwencji i ...chęć współpracy. Czyli jest to zajęcie kształcące, budujące wspólnotę. A ile ma się możliwości do improwizacji! Co z tego, że będzie na pewno trochę pomyłek, przecież nie każdy musi grać jak Paderewski!

Bo gdy gramy coś samemu, czy właśnie w zespole, to nadajemy tej muzyce nowy wymiar, za każdym razem.
Dajemy coś od siebie i stajemy się bogatszymi ludźmi. I ile przy tym radości...


Dodatek humorystyczny:
Bracia Marx pokazują, że gra na cztery ręce to również dobra okazja, żeby się powygłupiać. :)

Obrazy: 
cztery rączki na klawiaturze - własna fabryka:)
patefon i obraz Renoira - Wikimedia Commons
rozwalone pianino - aminorkey.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...