czwartek, 12 marca 2015

Muzyka drugorzędna?

Tytuł dzisiejszego wpisu to tłumaczenie angielskiego sformułowania incidental music - tak właśnie anglojęzyczni nazywają muzykę skomponowaną do sztuki teatralnej. Po polsku - jakże by to brzmiało - drugorzędna muzyka do Snu nocy letniej? A oni - prosto z mostu - incidental music to Midsummer Night's Dream. Ech, język angielski... Mam pięć lat - I'm five years old.
Czyli : Jestem pięć lat stary.
Poezja.

Muzyka dodatkiem

Muzyka skomponowana do sztuki teatralnej  nie jest jej częścią, jak w przypadku opery czy baletu, gdzie to główne tworzywo. Teatr to sztuka słowa - a wszystko inne, jak dekoracje, kostiumy, rekwizyty i właśnie muzyka - są tylko dodatkami, zmieniającymi się zgodnie z epoką, upodobaniem czy zamysłem reżysera. Czyli właśnie rzeczą drugorzędną, nie mającą wpływu na treść, ale na odbiór, wrażenie, zrozumienie.

Oberon, Tytania i Puck tańczą z wróżkami - obraz Williama Blake'a

Na przestrzeni wieków wielu kompozytorów pisało muzykę do różnych sztuk. A my dziś często nucimy te utwory, natykamy się na nie w kinie, reklamie czy kościele - i  nawet nie wiemy, dlaczego i po co powstały.
Sztandarowym przykładem jest tu Marsz weselny Feliksa Mendelssohna. Zamówiony został do Snu nocy letniej Williama Szekspira. Dziś kojarzy się głównie ze ślubem i z amerykańskimi filmami. A nie z Oberonem, Tytanią, Heleną i Szekspirem...

Nie pamięta, do czego powstała...

Dalej - muzyka Edwarda Griega do dramatu Peer Gynt Henryka Ibsena. W grocie króla gór, Poranek, Pieśń Solvejgi, Taniec Anitry - nawet przeciętny śmiertelnik spotyka się z nimi bardzo często. A powstały do Peer Gynta - sztuki naprawdę dziwacznej i oryginalnej. Z całym szacunkiem dla Ibsena i jego nieprzeciętnego talentu - muzyka Griega jest znana niż bardziej niż dramat, i to z nią głównie kojarzy się Peer Gynt.
Peer Gynt -  tytułowy bohater sztuki, rysunek Petera Nikolaia Arbo

Kolejny przykład - Valse Triste Jana Sibelliusa. Jest jednym z ośmiu utworów, które fiński kompozytor skomponował do tragedii Kuolema (Śmierć) Arvida Jarnefelta. Sztuka - znana właściwie tylko w Finlandii. Muzyka - wszędzie.

Marsz turecki Beethovena - skomponowany do Ruin Aten Augusta von Kotzebue. I znów utwór - zarówno w wersji orkiestrowej, jak i w aranżacjach na fortepian Franciszka Liszta, Antoniego Rubinsteina i Sergiusza Rachmaninowa - jest znacznie bardziej znany niż sztuka. Powiem więcej - tylko on ocalał! Tych Ruin dziś już nikt nie wystawia, w ogóle to nie były one jakimś szczególnie wybitnym dziełem.

Drugorzędna?

Podobne przykłady można by mnożyć. Jak widać niektóre utwory zaczęły żyć własnym życiem, znacznie przewyższając popularnością dramaty, do których były ilustracją. Inne - jak np. Marsz weselny ze Snu Nocy Letniej - też się szybko "oderwały", a sztuka bez nich ma się wspaniale - bo była już szeroko znana za nim ta incidental music do niej powstała.
I teraz ja zadaję pytane - co tu jest drugorzędne?
Czy utwór "żyjący" bez sztuki, czy sztuka, o której wspomnienie zawarte jest jedynie w ... utworze skomponowanym do niej?

----
Pieśń ujdzie cało - pisał Mickiewicz.
Muzyka zaczyna się tam, gdzie słowo jest bezsilne - uważał Debussy. Może być zrozumiana przez ludzi wszystkich narodowości. Nie potrzebuje tłumaczenia, tak jak słowa. Jest językiem uniwersalnym.

No, możemy to uznać za swoisty muzykocentryzm. Muzykocentrologię stosowaną. :)

2 komentarze:

  1. Wow widzę, że bardzo fascynujesz się muzyką :) ja wczoraj miałam z niej sprawdzian haha
    patrycja-paulina.blogspot.com-KLIK

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...